WAŻNE!!!

Pierwsze polskie tłumaczenie serii Sophie Miller's Stockholm Syndrome pisanej na 1dff przez sosodesj.
W opowiadaniu One Direction nie są słodcy czy mili. Historia zawiera dużo scen +18 więc jeżeli nie lubisz tego typu opowiadań, nie czytaj.
Za każdą nominację do Liebster Award czy czegokolwiek innego dziękuję, bo to znaczy, że podoba wam się moje tłumaczenie ale niestety nie odpowiadam na nie :D

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

2.10. Umowa

Wkrótce skończyłam jeść i Harry zaciągnął mnie do swojego samochodu. Założył swoje ray bany na oczy i uśmiechnął się do mnie bezczelnie, zanim uruchomił silnik. Już niedługo potem byliśmy na drodze. Czułam się przygnębiona, a moja twarz wykrzywiła się w grymasie.
- Aww no! Soph! Odwróć to niezadowolenie do góry nogami - powiedział - Souris, la vie est un fromage!(dosł.Uśmiechnij się, życie jest jak ser*)** - dodał swoim kiepskim, francuskim akcentem.
Nie mogłam powstrzymać chichotu.
- Powinieneś mówi te rzeczy które mówiłeś w francuskich wywiadach, zamiast próbować czegoś nowego. Wiesz, jak zwykle. ‘Je m'appelle Harry.'(mam na imię Harry*) i ‘Je suis allé au cinéma avec mes copains et ma famille,'(pójdę do kina (w czasie do 24h) z moimi przyjaciółmi i rodziną*) - zaśmiałam się ponownie.
- Ha-ha zobacz! Nie obchodzi mnie to czy mój akcent jest zły czy nie. Sprawiłem, że zachichotałaś - zauważył, dumny z siebie.
Przewróciłam oczami i sapnęłam ze złością, mój nastrój był zniszczony przez jego nadętą uwagę. Skrzyżowałam ręce na piersi i zgarbiłam się w siedzeniu patrząc posępnie na wieś, którą właśnie mijaliśmy.
Przyjechaliśmy pod moje mieszkanie jakoś pół godziny później. Ale to pół godziny było dla mnie niczym 2, bo Harry podczas jazdy prowokacyjnie przesuwał swoją dłonią w górę i w dół mojego uda. Doprowadził mnie tym do wściekłości. Ha-ha gra słów. ***
Harry zatrzymał silnik i westchnął. Przejechał ręką po swoich włosach i spojrzał na mnie.
- Chce, żeby wszystko było jasne. Nie możesz powiedzieć swojej przyjaciółce gdzie mieszkamy. Nic, żadnej nawet najmniejszej podpowiedzi co do lokalizacji. Jeśli ośmielisz się coś wspomnieć, upewnię się, że dobrze będziesz się czuła odizolowana, w piwnicy, z  wydzieloną dawką jedzenia na trzy dni. Więc masz wybór. Albo będziesz trzymała tą swoją śliczną buźkę zamknięta, i będziesz cieszyła się życiem z nasza zabawną piątką oraz nieograniczonym dostępem do jedzenia, albo coś ci się wymsknie i będzie zupełnie na odwrót - powiedział poważnie. Zdjął swoje ray-bany i założył je za kołnierzyk koszuli. Patrzył na mnie, czekając aż coś powiem.
- Dobra - westchnęłam z irytacją - Będę cicho. Ale nie dlatego, że was lubię. Jest zupełnie na odwrót.
- To czemu nie zamierzasz nikomu o tym powiedzieć? Czy rozmowa z przyjaciółka nie byłaby świetną okazją? - powiedział dramatycznie.
- Przestraszyłeś mnie tym jedzeniem - odpowiedziałam prosto, wysiadając z auta. Usłyszałam jak on tez cicho chichocze i wysiada z wozu.
- Masz pięć minut na prysznic i siedem na naszykowanie się do szkoły. I może trzy na pogadanie z przyjaciółką i wyjaśnienie jej obecnej sytuacji - powiedział zielonooki, po czym wyciągnął z kieszeni moje klucze od mieszkania i otworzył drzwi.
- Nie powinno być na odwrót? - zapytałam krzyżując ramiona na piersi - Powinnam mieć siedem minut na prysznic i pięć na naszykowanie się.
- Nie, bo jeśli będziesz brała prysznic dłużej niż przez pięć minut, to się do ciebie dołączę. Mniej znaczy lepiej co nie? - powiedział, uśmiechając się łobuzersko. Oparł się o futrynę drzwi i zaczął obracać klucze tymi swoimi zręcznymi palcami.
- Skąd je wytrzasnąłeś? - zapytałam wskazując na MOJE klucze.
- Przeszukałem wczoraj w nocy twoje kieszenie, od razu po naszym namiętnym seksie - odpowiedział nonszlacko, pokazując mi abym weszła do mieszkania.
- To nie było namiętne - powiedziałam przez zaciśnięte zęby, wchodząc do znajomego budynku - To był gwałt - wymamrotałam - Będę to uważać za gwałt - powiedziałam ponownie.
- Sorry kotku, ale to nie jest gwałt, jeśli ci się podoba - loczek zaśmiał się i zamknął za nami drzwi. Sapnęłam oburzona, a chłopak obrócił się aby na mnie spojrzeć. Zauważyłam, że zatracam się w jego zielonych tęczówkach, na ogół przepełnionych pożądaniem. Uśmiechnął się po czym kontynuował.
- A jeśli krzyczenie mojego imienia w ekstazie nie jest wystarczającym dowodem na to, że ci sie podobało, to musisz iść do psychiatry - zakończył, lekko pstrykając mnie w nos - Nie moja wina, że twoje ciało nie może się oprzeć mojemu... - dodał, napierając na mnie, jego usta już miały wylądować na moich. Wywróciłam oczami i odepchnęłam go.
- Idę pod prysznic - powiedziałam.
W tym momencie do kuchni wpadła zmartwiona Emily i mocno mnie przytuliła. Automatycznie zaczęła wyrzucać z siebie pytania.
- Jesteś cała? Gdzie byłaś? Czemu jesteś w dresach? Boże tak się martwiłam! Co tu z nim robisz? Chcesz, żebym wezwała gliny? Albo nasłała na niego ninję? - mówiła, odciągając mnie od Harrego. Jej oczy ciskały piorunami w stronę chłopaka.
- Tak. Gdzieś. Bo tak. Nie mogę powiedzieć. Nie i nie - odpowiedziałam na wszystkie jej pytania, także ją przytulając. Dobrze się czułam, będąc w jej ramionach.
- Czemu nie mogę nasłać na niego ninja? - zapytała, patrząc groźnie na Harrego, który stał w miejscu i przyglądał się nam, trzymając ręce w kieszeniach.
- Bo muchy się tak nie zabija (też tego nie kminię) - odpowiedziałam sucho, kąciki ust podniosły mi się delikatnie do góry. Odsunęłyśmy się od siebie.
- Słuchaj Em... Mam dla ciebie kilka złych wieści - powiedziałam bardzo poważnie.
- Co takiego? - zmarszczyła brwi, patrząc na zmianę to na mnie, to na Harrego.
- Nie mogę już tu mieszkać. Od teraz muszę mieszkać z NIM - powiedziałam, kiwając w kierunku Harrego.
- Co? Gdzie? Dlaczego? - powiedziała lekko zagubiona.
- Słuchaj będziemy się widzieć w szkole. Ale fakt, że mieszkam z One Direction musisz zatrzymać dla siebie okej?
- Soph, nie odpowiedziałaś na pytania - zaprotestowała.
- Nie mogę ci powiedzieć gdzie. Jeśli nie dotrzymasz sekretu...
- Tak, będziesz ją widzieć w szkole całą posiniaczoną i zmaltretowaną, jeśli coś komuś wygadasz - powiedział ostro Harry.
- Przysięgam Harry Stylesie, że jeśli ją zranisz, to pójdę do sądu i zgłoszę, że się nad nią znęcasz - powiedziała Emily, obracając się przodem w jego stronę. Stanęła w pozycji obronnej.
- Nie sądzę, że ktoś ci uwierzy. Myślę, że mając historyjkę 18 nastolatki i sławnego na całym świecie boys-bandu, to ty będziesz miała kłopoty. Potrafimy być bardzo przekonujący. Prawda Sophie? - powiedział Harry, opierając się o ścianę z rękoma skrzyżowanymi na piersi. W ogóle nie wyglądał na przestraszonego słowami Emily. Wywróciłam oczami na jego zachowanie.
- Więc zamierzasz powiedzieć komuś coś o nam i Sophie? - zapytał loczek. przez jego oczy przemknął groźny błysk.
- Nie baw się z nim w to - wymamrotałam cicho do przyjaciółki. Poczułam jak Emily poddaje się.
- Dobra, zostawię ten pieprzony sekret dla siebie. Ale chcę ją widzieć codziennie w szkole bez żadnego zadrapania. I chce dostawać smsa za każdym razem gdy nie będzie się mogła pojawić w szkole. Z jakiegokolwiek powodu przez was, idioci. Jeśli nie dotrzymacie któregoś punktu, to znajdę was, a później przedstawię policji jakiś zarzut, w który uwierzą.
- Umowa stoi - chłopak wyprostował się i złapał mnie za rękę.
- W każdym razie twoje trzy minuty na pogaduchy z przyjaciółką właśnie minęły. Powinnaś iść pod prysznic, a ja spakuję twoje rzeczy. Jakieś specjalne życzenia? - powiedział do mnie, jakby Emily tam nie było.
- Weź moje damskie drobiazgi. I moją poduszkę. Ta u was w domu śmierdzi wami - powiedziałam, marszcząc nos w niezadowoleniu - Lubię jak moja poduszka pachnie bezpieczeństwem i czymś co znam.
Chłopak wywrócił oczami i pokiwał głową, po czym zaprowadził mnie do łazienki, która była połączona z moim pokojem. Nie dał mi szansy na wypowiedzenie choćby słowa do Em.
- Pięć minut - to wszystko co powiedział. Następnie wepchnął mnie do łazienki i zamknął mi drzwi przed nosem, dając choć trochę prywatności. Sapnęłam oburzona.
_________________________________________________________________________________
*wszystkie tłumaczenie pochodzą ode mnie
**" Uśmiechnij się, życie jest jak ser." to jest dosłowne tłumaczenie, ale wydaje mi się, że to będzie coś bardziej jak "Uśmiechnij się, życie jest wesołe" czy coś. Albo Harry powiedział coś bez ładu i składu. :D
*** gra słów ponieważ w oryginale było powtórzone dwa razy "driving", ale w tłumaczeniu nie dało się zrobić podobnie.

Obstawiacie, że Harry wejdzie jej pod prysznic, czy może pozwoli jej się umyć samej? ^ ^

22 komentarze:

  1. wejdzie oczywiście hihi XDDD pierwsza! hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsza! Chyba....
    KURDE! No i jeszcze Emily w to wyciągnęli! Kąpiel z Harrym.... Brzmi obiecująco! :D
    Czekam nn
    Zapraszam do siebie:
    dangerous-zaynmalik.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kurde myślałam że pierwsza... Marzenia....

      Usuń
  3. Ten rozdział jest spokojny za spokojny, coś czuje że to cisza przed burzą xd

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiste opowiadwanie!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Może choć raz da jej spokój ze względu na Em? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie no może pozwoli jej się umyć samej... Nie, chociaż nie. On tam raczej wejdzie :P Czekam na nowy :d
    Całuski Domkaa!:***

    Zapraszam do mnie:P http://kolomanska11.blogspot.com/ :))

    OdpowiedzUsuń
  7. Zajebisty rozdział :* Zresztą jak zawsze :P Mam nadzieję że jednak będzie jakaś ciekawa akcja pod prysznicem :D

    P.S zapraszam do mnie : http://littlethings-niallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział chociaż za spokojny. Myślę że Harry wejdzie do łazienki. I zapraszm do mnie :
    http://darialove96.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekstra :-D Mysle ze wejdzie XD Chyba ze Sophie bedzie sie streszczac i wyjdzie przed czasem XD

    OdpowiedzUsuń
  10. ja chce żeby wszedł ;c haha x
    osobiście uważam że (bez urazy dla innych dziewczyn które pewne rozdziały tłumaczyły same) ty najlepiej to tłumaczysz :3

    OdpowiedzUsuń
  11. myśle ze wejdzie :3 świetny czekam na nn :3 .xoxo

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja obstawiam, że wejdzie jej pod prysznic i gwizdnie bieliznę ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. Boski! A z tym " Muchy się tak nie zabija" chodziło jej chyba i to ze Harry jest tak mało ważny i nic nie znaczący ze nie ma po co że tak powiem "marnować na niego njindży*". Kocham twoje tłumaczenia... <3

    * Nie wiedziałam jak to napisać. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozwoli jej się umyć raczej mają mało czasu ;) Świetny rozdział czekam na następny
    Pozdrawiam <3333

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakoś nie wydaje mi się że sama weźmie ten prysznic...

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej nominowałam cię do The Versatile Blogger Award.
    Więcej na http://littlethings-niallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, ze to nie jest opowiadanie Annie. Ona jest tylko tłumaczką xx

      Usuń
  17. Świetny rozdział :P Zakochałam się w tym opowidaniu :*

    P.S Zapraszam do mnie: http://oluta00.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń