WAŻNE!!!

Pierwsze polskie tłumaczenie serii Sophie Miller's Stockholm Syndrome pisanej na 1dff przez sosodesj.
W opowiadaniu One Direction nie są słodcy czy mili. Historia zawiera dużo scen +18 więc jeżeli nie lubisz tego typu opowiadań, nie czytaj.
Za każdą nominację do Liebster Award czy czegokolwiek innego dziękuję, bo to znaczy, że podoba wam się moje tłumaczenie ale niestety nie odpowiadam na nie :D

niedziela, 14 grudnia 2014

3.23. Dobro i zło

Perspektywa Sophie

Harry i ja siedzieliśmy w taksówce wiozącej nas do hotelu. Trzymaliśmy się za ręce, a moja głowa spoczywała na jego ramieniu. Skrzywiłam się gdy przypomniałam sobie słowa doktora.
- O czym myślisz? - zapytał chłopak całując mnie w czoło.
- O tacie - odpowiedziałam wzdychając.
- czemu o niem? - Harry zesztywniał.
- Nie wiem... Chciał mnie skrzywdzić, żebym zrozumiała jak mocno cię kocham. Kto robi coś takiego własnej córce? Kto krzywdzi osobę którą kocha aby udowodnić swoje racje? - zmarszczyłam brwi. Harry milczał przez kilka sekund, po czym powiedział:
- Ludzie mają różne wyobrażenie tego co jest dobre i tego co jest złe...Może myślał, że robi dobrze, nawet jeśli tak nie było
- Czy ty go bronisz?
- Nie, nienawidzę go. Nie tylko sprawił, że przez miesiąc czułem się jak śmieć, to jeszcze  skrzywdzil ciebie - odpowiedział szybko, marszcząc przy tym brwi - Ale ludzie zachowują się ekstremalnie gdy myślą, że postępują właściwie... Na przykład Islamscy ekstermiści czy nawet chrześcijańscy; są gotowi zabić wiele osób w imię swojego boga. My uważamy to za szaleństwo, a dla nich to właściwa rzecz.
Pokiwałam głową.
- Czemu w ogóle wspominasz o ekstermistach? Znaczy, czy nie mogliby zachowywać się jak zwykli muzłumanie i chrześcijanie i próbować żyć z innymi w pokoju, bez względu na czyjąś religię? Niby dlaczego mój tata musi zachowywać się tak ekstremalnie?
- Nie mam pojęcia.
- Razem będzie 20.75 - powiedział kierowca zatrzymując auto. Harry założył okulary przeciw słoneczne i wręczył mu 30 dolców.
- Zatrzymaj resztę - rzucił zanim wyszliśmy z auta. Hazz narzucił na głowę kaptur i objął mnie ramieniem - Po prostu patrz się na chodnik okej? Nie chcę, żeby ktokolwiek nas rozpoznał - poinstruował mnie i zsunął dłoń na moje biodro. Pokiwałam głową i opuściłam głowę śledząc nasze stopy gdy szliśmy do hotelu. Harry był cały spięty gdy przechodziliśmy przez lobby. Dużo ludzi na nas patrzyło.
- Nie podnoś głowy - wymamrotał prowadząc nas do windy. Gdy tylko weszliśmy do środka chłopak wyraźnie się rozluźnił, zdjął kaptur i okulary. Obserwowałam go, gdy patrzył na migające cyfry mijanych pięter, jego ciemne nieułożone włosy, wysoką sylwetkę i perfekcyjną twarz. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnął się, a w jego policzkach pojawiły się dołeczki.
- Na co patrzysz? - zapytał posyłając mi szeroki uśmiech.
- Na ciebie - odpowiedziałam, także uśmiechnięta.
- Dlaczego?
- Bo moim oczom podoba się to co widzę.
- Cóż panno Miller, moje też nie narzekają - wyszeptał przybliżając się do mnie. Ujął moją twarz w swoje duże dłonie - Jest mi naprawdę przykro z powodu ostatniej nocy.
- To mój mózg jest temu winny - wzruszyłam ramionami - To nie twoja wina - dodałam, a mój wzrok powędrował na jego usta. Chłopak zaśmiał się po czym delikatnie mnie pocałował.
- Kocham się - wyszeptał.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam i znów go pocałowałam. Gdy tylko nasze usta się spotkały, drzwi windy otworzyły się.
- O mój Boże.
Harry zasłonił mnie swoim ciałem gdy mała grupka nastolatek weszła do windy.
- Harry Styles?! - usłyszeliśmy podekscytowane piski w małej windzie.
- Dziewczęta proszę zachowujcie się spokojnie... Podpiszę co tylko chcecie, zrobię sobie z wami zdjęcia, ale nie chcę żebyście ześwirowały - powiedział spokojnie Harry, cały czas stojąc przede mną. Dziewczyny zaczęły wyciągać z kieszeni różne przedmioty, a Harry wyjął z płaszcza marker.
- Ta dziewczyna... Widziałam ją już wcześniej - zauważyła jedna z nich, podczas podpisywania.
- Gdzie ją widziałaś? - zapytał Harry marszcząc brwi.
- Na twitterze...Jakaś grupka dziewcząt stąd wstawiła zdjęcia kilka godzin temu...Były zamazane ale to na pewno była ona.
- Kim ona jest? - zapytała kolejna. Harry spojrzał na mnie przelotnie. Powie im prawdę czy nie?
- Jest moją dobrą przyjaciółką - skłamał.
- Na zdjęciu była z Niallem.
- Bo z resztą też się przyjaźni - poprawił się Hazza.
- To dlaczego całowaliście się, gdy weszłyśmy?
- Jest Francuską. To jedna z ich starych tradycji...Całują się na przywitanie - rzucił chłopak zmyślając coś na prędko.
- Nie wiedziałam o tym.
- Tylko w niektórych rejonach Francji jest to popularne - odezwałam się, udając, że słabo mówię po angielsku.
- Oh - dziewczyna posłała mi dziwne spojrzenie - Przypomnij mi, żebym nigdy nie wybrała się do Francji - wyszeptała do koleżanki. Druga pokiwała głową. W końcu winda zatrzymała się na ich piętrze.
- Miło było was poznać - pomachał im Harry - Mogłybyście zachować to w sekrecie? Nie chcemy tu żadnej dramy... - dodał. Wszystkie pokiwały głowami i zachichotały trzymając świeżo podpisane przedmioty w dłoniach.
- Dziękuję - Harry posłał im uśmiech, znów pomachał i wcisnął guzik zamykający drzwi.
- Serio? - zaśmiałam się gdy winda znów ruszyła - Francuska tradycja? To najbardziej niedorzeczna rzecz jaką kiedykolwiek słyszałam.
- One to kupiły - odpowiedział mi uśmiechem i zaciągnął mnie w róg. Wcisnął guzik 15 piętra - Nie jesteś zła, że nie powiedziałem, że jesteś moją dziewczyną?
- Nie, bo jakbyś to powiedział, to na pewno by to ogłosiły całemu światu...A wtedy przyciągnęlibyśmy zbyt dużą uwagę mediów i mój tata mógłby mnie znów znaleźć. Im mniej osób o mnie wie tym lepiej - westchnęłam.
- Ale denerwuje cię to?
Moje serce podskoczyło gdy winda się zatrzymała. Drzwi piknęły oznajmiając nam, że już jesteśmy.
- Trochę. Chodzi o to, że jesteś mój. I jeśli sytuacja by na to pozwalała, to owszem chciałabym abyś powiedział każdemu, że jestem twoja a ty mój - dodałam gdy szliśmy korytarzem.
- Kiedy przyjdzie na to czas, cały świat się o nas dowie - obiecał pukając w drzwi z numerem 1567.
Otworzył nam Niall wcinający bekon.
- Idealnie na czas - powiedział - Śniadanie jeszcze nie wystygło - rzucił, wpuszczając nas do dużego apartamentu, po czym bez słowa  udał się do małej jadalnie gdzie cała reszta jadła naleśniki, francuskie tosty, bekon, jajka i owoce.
- Hejka Soph! - przywitał mnie Zayn wgryzając się w kawałek owocu - Jak tam?
- Lepiej niż wczoraj - rzuciłam.
- No mam nadzieję. Co tak w ogóle się stało?
- Ta rzecz, którą mój tata we mnie wmusił - wyjaśniłam - Miałam koszmar i w tym samym czasie moje ciało próbowało się tego pozbyć, mój mózg nie wytrzymał i krew zaczęła mi lecieć z uszu.
Wszyscy przestali jeść.
- Co?
- No, ale już jest dobrze.
- Twoje rzeczy zaczęły krwawić...przez lek?! - krzyknął oszołomiony Louis - Mógł być śmiertelny! Czy twój tata w ogóle wiedział o efektach ubocznych?!
- Nie mam pojęcia.
- Chyba o tym nie wiedział - wtrąciła się moja siostra - Nie zaryzykowałby jej życiem.
- Ty tak myślisz.
- Nie, ja to wiem - warknęła na Liama - Zawsze chciał dla nas tego co najlepsze!
- Oczywiście... Najlepiej jest zostawić jedną córkę z matką alkoholiczką, a drugą oddać do sierocińca na drugim końcu świata. A później próbować odzyskać tą drugą, szukając jej po drugiej stronie globu tylko po to, aby zabrać ją na wycieczkę dookoła świata, chcąc odebrać pierwszą córkę ludziom, którzy się o nią troszczą bardziej niż rodzina i o nią dbają. Oczywiście, zrobiła dla was to co najlepsze - odciął się sarkastycznie Liam. Niall przytrzymał Anne zanim rzuciła się na Liama.
- Nie masz o niczym pojęcia! - krzyknęła próbując wyrwać się Niallowi - Ty piep....
Niall zasłonił jej usta dłonią, zatrzymując obelgę.
- No weź Anne, uspokój się - powiedział.
- Nie! Ten pieprz...
- Jeśli chcesz poprzeklinać, to nie rób tego tutaj - poradził jej blondyn, wyciągając ją z pokoju.
- Chyba nigdy nie nauczy się zamykać w odpowiednim momencie - Zayn pokręcił głową gdy tylko wyszli z pokoju.
- Nauczy się - westchnął Louis.
- Tak poza tematem, pójdę przygotować kąpiel dla Sophie - zaproponował Harry zgarniając ze stołu kilka owoców.
- Tylko się streszczać - uprzedził mulat wyciągając telefon - Wyjeżdżamy za dwie godziny.
- Jasne - Harry złapał mnie za rękę i zaprowadził do dużej łazienki. Położył owoce na umywalce i odkręcił ciepłą wodę - Z bąbelkami? - zapytał podnosząc płyn do kąpieli. Pokiwałam głową.
- Zaraz wrócę - powiedział gdy wanna była pełna - Przyniosę czyste ubrania - obserwowałam jak wychodzi, zdjęłam koszulkę, spodnie i bieliznę gdy tylko zamknął za sobą drzwi. Odetchnęłam z ulgą gdy zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o krawędź wanny. Chciałam oczyścić umysł z ponurych myśli. Wyobraziłam sobie, że leżę na chmurze i dryfuję w powietrzu.
- Wyglądasz na zadowoloną - zauważył Harry wyrywając mnie z zamyślenia.
- Bo jestem - odpowiedziałam - Nie pamiętam kiedy ostatni raz brałam kąpiel - dodałam wzdychając - Chyba miałam z 15 lub 14 lat.
- Hmm - uśmiechnął się siadając na małym taborecie - Chcesz owocka? - zapytał wskazując na maliny.
- Po kąpieli - odpowiedziałam. Na chwilę zapadła cisza - Chcesz do mnie dołączyć? - w końcu zapytałam.
- No raczej - ucieszył się i zaczął się rozbierać. Przesunęłam się do przodu, żeby mógł za mną usiąść. Westchnął gdy jego ciało zanurzyło się w ciepłej wodzie. Oparłam głowę na jego torsie gdy chłopak wyciągnął nogi przed siebie, tak, ze znajdowałam się pomiędzy nimi. Pocałował mnie w ramię.
- Jesteś idealna, wiesz o tym? - zapytał przejeżdżając dłońmi po moich ramionach. Zamknęłam oczy i jęknęłam cicho gdy zaczął całować mnie po karku - Pamiętasz tą wycieczkę, która planowałem dwa miesiące temu? - zaczął, powoli masując mi plecy - Tą świąteczną. Cóż chciałem zabrać cię na Malediwy, taka mała grupka wysp koło Indii, gdzie są podwodne hotele i gdzie nikt nas nie zna. Bez paparazzi, fanów. Tylko ty, ja i reszta zespołu. Byłoby super. Na pewno często bralibyśmy kąpiele z bąbelkami, pływali z żółwiami i wylegiwali się na plaży.
Uśmiechnęłam się i znów zamknęłam oczy, pozwalając Harremu trzymać mnie w ramionach.
- Później polecielibyśmy do Australii i podwójnie świętowalibyśmy Nowy Rok, w dwóch miastach o różnej strefie czasowej - dodał.
- Jakie były twoje postanowienia noworoczne? - zapytałam zaciekawiona.
- Troszczenie się o ludzi, których kocham - odpowiedział cicho, mocniej mnie przytulając - A twoje?
- Nie miałam żadnych... Nie obchodziliśmy nowego roku. Tak samo jak Bożego Narodzenia - wymamrotałam. Spojrzałam na niego - Beznadziejnie jest być przywiązanym do krzesła i patrzeć jak twój ojciec i twoja siostra dają sobie prezenty - zasmuciłam się.
- Na pewno - pokiwał głową - Mam nadzieję, że próbowałaś uciec od ojca?
- Więcej niż raz - zaśmiałam się - Był wściekły. Coraz mocniej przywiązywał mnie do krzesła, aż ledwo co oddychałam. A później, po paru tygodniach trochę mi odpuścił, bo w miarę dobrze się zachowywałam. Mimo to, cały czas pragnęłam znaleźć się w twoich ramionach - westchnęłam, przyciskając głowę do jego torsu i obejmując go ramionami. Harry podniósł mój podbródek i musiałam na niego spojrzeć.
- Obiecuję, że nie pozwolę aby coś takiego wydarzyło się ponownie - wyszeptał i nachylił się aby mnie pocałować. Westchnęłam, zamknęłam oczy i chciałam aby trzymał mnie tak już na zawsze - Chcesz, żebym cię umył? - zapytał po paru minutach.
- Tylko jeśli ja będę mogła umyć ciebie - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Zgoda. Ty myjesz mi włosy, a ja tobie ciało a później się zamieniamy? - zaproponował trzymając już gąbkę. Pokiwałam głową i przesunęłam się aby usiąść na jego udach. Sięgnęłam po szampon. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu gdy Harry namydlił dłonie i zaczął masować moje ramiona, przesuwając się w stronę ramion, a później wracając do szyi. Był skupiony. Wycisnęłam szampon na ręce i wmasowałam go w jego loki. Myłam mu głowę jak najdokładniej. Nagle sapnęłam gdy ścisnął moje piersi.
- Co? - uśmiechnął się łobuzersko, powtarzając czynność.
- Harry - jęknęłam cicho, łapiąc go za rękę i przyciskając ją do moich piersi.
- Nie będziemy tego robić podczas kąpieli, wszędzie nachlapiemy - ostrzegł unosząc jedną brew.
- Lubię, gdy mnie dotykasz - wymamrotałam - Ale nie znaczy to, że chcę się cały czas pieprzyć.
- Wiem, po prostu cię drażniłem - uśmiechnął się, składając długi pocałunek na moim obojczyku, łapiąc mnie za piersi. Złapałam go za twarz i przyciągnęłam ją do swoich ust. Objął mnie ramionami w talii i przyciągnął do siebie, zamykając nas w intymnym uścisku - Kocham cię - wyszeptał. Zgarnęłam trochę piany i rozsmarowałam mu ja na nosie.
- Ja ciebie też kocham - odpowiedziałam. Zaczęliśmy się opłukiwać z piany. Gdy już skończyliśmy, zamieniliśmy się rolami. Teraz on mył mi włosy, a ja jego ciało. Ścisnęłam gąbkę w ręce, po czym przyłożyłam ją do jego torsu i zaczęłam zataczać kółka.
- Jesteś idealna - powiedział, masując mi głowę.
- Jestem daleka od ideału Harry - wymamrotałam, myjąc jego kark i ramiona.
- Dla mnie jesteś idealna. I tylko to się liczy - odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.
○♥○

Padało jak z cebra gdy jechaliśmy w przytulnym tour busie. Louis i ja siedzieliśmy naprzeciwko siebie w małym saloniku, w tle grała muzyka, a ja głaskałam Fate. Niall był w kuchni z słuchawkami na uszach i gitarę w ręce. Harry uciął sobie drzemkę. Po przejściach ostatniej nocy był bardzo zmęczony. Liam siedział na twitterze, w sypialni. Anne i Zayn siedzieli w dużej sypialni i poważnie o czymś dyskutowali. Oderwałam wzrok od kota gdy Louis usiadł obok mnie.
- Co tam Sophieboo? - westchnął.
- Co z tobą? - zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego zaniepokojona.
- Co masz na myśli?
- Louis umiem stwierdzić, kiedy jesteś przybity: wyglądasz właśnie tak - rzuciłam - Nieszczęśliwie.
- Twoja siostra. To przez nią - powiedział, zamykając oczy i masując skronie - Nie rozumiem jej - dodał i ciężko westchnął.
- Ja też nie zawszę ja rozumiem - rzuciłam po chwili zastanowienia - Może spróbuj postawić się w jej sytuacji?
- Staram się jak mogę, żeby być dla niej miły, a ona nadal chce mnie wsadzić za kratki...Nie chcę isć do więzienia Soph - powiedział ze smutkiem w głosie - Ona nie chce się przystosować tak jak ty...Dlaczego?
- Ona ma kogoś kto czeka na jej powrót, a ja nie miałam nikogo. I ja chyba jestem bardziej zboczona niż ona, więc - wskazałam dookoła - Było mi łatwiej z tym żyć - zachichotałam. Na jego ustach pojawił się słaby uśmiech.
- Coś mi się nie wydaje, że jesteś bardziej zboczona, skarbie...Anne może i nie lubi nagości, ale na pewno lubi seks w ubraniach tak samo jak zasłonięte oczy i założę się, że spodobałoby jej się lekkie BDSM. Może ma nawet kompleks ojca - Lou pokręcił głową i wyszczerzył zęby. 
- Może i bdsm by polubiła, ale kompleks ojca? Nie ma mowy - zdziwiłam się.
- Mogę się o to założyć.
- Serio? Ile dajesz? - zapytałam dla zabawy.
- Stawiam 10 tysięcy funtów na to, że by jej się spodobało.
- Stawiam wszystkie swoje ubrania, że tego nie polubi.
- Więc jeśli wygram, będziesz chodziła naga, a jeśli przegram, dam ci 10 tysięcy, okej? - zaproponował wyciągając w moją stronę rękę.
- Okej - wzruszyłam ramionami i uścisnęłam jego dłoń - Czemu nie?
- To chyba najgłupszy zakład, o którym słyszałem - wtrącił się Niall wkładając słuchawki do kieszeni - I uwierzcie mi, słyszałem ich dużo - westchnął, przysiadając się do nas na kanapie - Ona nawet nie chce z tobą rozmawiać Lou - westchnął blondyn. Nasze spojrzenie powędrowały w stronę telewizora gdy Niall go włączył i otworzył sobie paczkę czipsów.
- Nie potrwa to długo. Nikt nie jest w stanie gniewać się na mnie dłużej niż przez kilka godzin - powiedział Louis - Odezwie się do mnie wieczorem.
- Chcesz się założyć? - zapytał Irlandczyk.
- Jasne.
- Dlaczego nie chce z tobą rozmawiać? - zmarszczyłam brwi.
- Tak jakby wepchnąłem jej rano do gardła swojego kutasa i...
- Starczy, Niall jestem po twojej stronie. Nie odezwie się do ciebie, Lou - rzuciłam szybko. Nie ma mowy, że tak łatwo mu wybaczy.
- A ja jestem po stronie Louisa - rzucił Harry przeciągając się - Myślę, że może być bardzo przekonujący gdy się postara.
- Ale Anne jest nieokiełznana. Naprawdę - zauważyłam.
- O co się zakładacie? - Liam wszedł do pokoju. Spojrzałam na Nialla.
- Zakładamy się o...
- Zakładamy się o wolność Sophie - powiedział Niall. Aż się zachłysnęłam. Co?!
- Super. My przeciw wam - Harry pokiwał głową - Jeśli Anne odezwie się do Louisa przed północą, nie będziesz narzekała przy związywaniu cię przed koncertem - powiedział patrząc na mnie.
- A jeśli my wygramy, pozwolimy jej wziąć udział w naszym koncercie - zaczął Niall - W pierwszym rzędzie, z siostrą.
- I tak wygramy - lokowaty pokręcił głową.
- A co ja z tego będę miał? - jęknął Louis.
- Satysfakcję z tego, że Anne się do ciebie odezwała.
Umilkliśmy gdy autobus się zatrzymał. Wyjrzałam na zewnątrz.
- Jesteśmy po środku niczego - zmarszczyłam brwi patrząc na deszcz - Dlaczego się zatrzymujemy?
- To dziwne - Liam pokiwał głową i sprawdził telefon - Zapytam kierowcy.
Wszyscy siedzieliśmy cicho czekając na powrót Liama. Harry wcisnął się pomiędzy Nialla i mnie na kanapę. Chciał mnie przytulić ale się odsunęłam.
- Dlaczego? - posmutniał - Pozwól mi się kochać.
- Założyliśmy się przeciwko sobie Harry... Nie będę bratać się z wrogiem - powiedziałam drażniąc go i wstałam aby znów usiąść obok Nialla. Liam wrócił w chwili gdy Harry chciał mi się odgryźć.
- Jest jakiś wyciek benzyny. Kierowca wezwał mechanika z niedaleka. Naprawię to w jakieś piętnaście minut - powiedział brunet - Będziemy spóźnieni tylko około pół godziny. Dam znać Paulowi, jeśli jeszcze o tym nie wie - dodał wstukując numer i przykładając telefon do ucha.
- Pójdę powiedzieć Zaynowi co się stało - powiedział Harry. Wstał i ziewnął przeciągle.
- Louis nagle złapał moją kotkę, która miałknęła zaskoczona.
- Oddaj mi Fate, przestraszyłeś ją - rzuciłam.
- Fate jest po naszej stronie - odparł głaszcząc ją po łebku - Ona też nie chce bratać się z wrogiem, jak to ładnie ujęłaś.
- Ona nie jest po twojej stronie.
- Jest.
Kłóciliśmy się przez chwilę zanim Harry wszedł wkurzony do pokoju.
- Twoja siostra jest irytująca - westchnął i opadł na sofę.
- Mi to mówisz? - odezwał się Louis.
- Jakby nie mogła podporządkować się zasadom. Toczyli z Zaynem zażartą dyskusję gdy wszedłem i...
Harremu przerwała Anne wpadająca do salony z Zaynem za sobą. Louis, Niall i ja podbiegliśmy do okna obserwując jak Anne idzie przez mokrą łąkę.
- Anne wracaj tutaj! - rozkazał jej Zayn. Moja bliźniaczka coś odpowiedziała ale uciszył ją deszcz bębniący o szyby. Mulat wyszedł w deszcz po Anne.
- Przeziębi się - powiedział Niall po czym z Louisem wrócili na kanapę. Ja, zaciekawiona nadal patrzyłam na sytuację za oknem.  Moje oczy rozszerzyły się ze zdumienia gdy zobaczyłam jak Zayn całuje Anne, a ona mu odpowiada tym samym. Nadal zszokowana wróciłam na miejsce. Zayn?! Dlaczego pocałowała Zayna?! On nawet nie starał się być dla niej miły! Drzwi autokary otworzyły się po paru minutach.
- Zayn zła...
Louis zatrzymał się w połowie zdania, obserwując jak przemoknięty Zayn trzyma Anne za rękę i prowadzi ją do sypialni, oboje byli widocznie podnieceni. Zauważyłam, że Lu mocniej zacisnął ręce na oparciu kanapy.
- Może powinniśmy...
- Nie, dajmy im spokój. Chociaż raz nie protestuje - przerwał Niallowi Harry.
- Co jeśli będzie tego żałowała? - zapytał Louis po chwili zastanowienia - Powinniśmy ich powstrzymać. Anne nie jest zbyt stabilna jeśli chodzi o związek z nami. Tak nie naprawimy relacji.
- Może właśnie tego potrzebuje. Bez zobowiązań - odparł zielonooki.
- Skąd wiesz, że to bez zobowiązań? - zapytałam.
- Bo to Zayn. Trochę zajmie mu zapomnienie o byłej...I z jakiegoś powodu pomaga mu seks z wieloma laskami. To jego sposób na poradzenie sobie z zerwaniem - wyjaśniał Liam, wsuwając telefon do kieszeni - Lepiej niż inni wiesz, że każdy z nas ma swoje sposoby na radzenie sobie z bólem.
Mój wzrok od razu powędrował do blizn na nadgarstkach i poczułam jak Niall obok mnie się spina.
- Nie martw się tym, to tylko taka faza.
Mam nadzieję, że masz rację Liam, bo wszystko mogłoby się popsuć jeśli się mylisz.
________________________________________________________________________________
Przepraszam, że z opóźnieniem ale klawiatura zaczęła mi szwankować...Chyba czas wymienić baterie.

Kolejny rozdział w czwartek (jeśli uda mi się przetłumaczyć wcześniej to od razu dodam i was powiadomię na tt) :D

Powodzenia w ostatnim tygodniu szkoły!

xx Annie

wtorek, 9 grudnia 2014

3.22. Szczerość

Perspektywa Anne

 Patrzyłam z niedowierzaniem na czwórkę chłopaków stojących przede mną.
- Nie ma mowy.
Kilka godzin temu Liam obudził mnie brutalnie przez to, że musieliśmy odesłać krzyczącą Sophie do szpitala. Po tym wszyscy zostaliśmy przeniesieni do hotelu. Zaledwie siedem godzin snu później zostałam ponownie obudzona. Tym razem chłopcy mieli do mnie sprawę.
- Wczoraj wieczorem zawzięcie mi pyskowałaś Anne - zauważył Zayn - Nie wymigasz się od tego.
- Moja siostra jest w szpitalu, a wy każecie mi wybrać kogoś komu obciągnę?! Co z wami nie tak?! - ponownie zaprotestowałam - Nie możemy po prostu o tym zapomnieć?
- Nie, nie możemy o tym zapomnieć. Masz szczęście, że daliśmy ci szansę wybrać - Zayn pokręcił głową.
- Nie nazwałabym tego szczęściem - warknęłam.
- Właśnie z powodu takiego zachowania musimy cię ukarać! - podniósł głos zaciskając pięści.
- Louis, wybieram Louisa - powiedziałam szybko, przerażona jego brakiem cierpliwości.
- Cóż ja tego nie zrobię - Louis pokręcił głową i zrobił krok w tył - Nie wiem jak wy, ale ja nie czuję się z tym dobrze - dodał patrząc na pozostałą trójkę.
- Louis, nie rozumiesz.... Już za późno aby to porzucić - Niall pokręcił głową i usiadł na łóżku - Uwierz mi, myślałem o tym wiele razy. Tu nie chodzi tylko o nie. I nigdy nie chodziło. Jeśli pozwolimy Anne lub Sophie przekroczyć pewną granicę zbyt wiele razy, to stracimy wszystko i wylądujemy w więzieniu.
- I tak tam traficie - powiedziałam nie myśląc nad tym. Twarz Louisa pobladła.
- Nie możesz się zamknąć? Chcesz, żebyśmy trafili do więzienia? - powiedział zraniony. Zdenerwowana spuściłam wzrok na stopy - Anne?
- Nie wiem czy naprawdę tego chcę...Ale Lou, wiesz, że na to zasługujecie - odpowiedziałam obojętnie - Jeśli czujesz się źle przez to w co nas wciągnęliście, to powinniście tam trafić - spróbowałam wytłumaczyć.
- I właśnie dlatego cię nie wypuściliśmy - warknął Liam - Ja zajmę się jej buzią.
- Nie, ja to zrobię - wtrącił Louis z determinacją wymalowaną na twarzy - No kolana Anne.
- Dlacze....
- Bez gadania - uciszył mnie oschle.
- Nie mogę uklęknąć! - odpowiedziałam wkurzona, wskazując na moją nogę.
- Więc usiądź.
- Louis...
- Powiedziałem, bez gadania! - krzyknął i zaczął rozpinać spodnie - Chcesz na nas donieść? Dobra. Upewnię się, że pomyślisz dwa razy zanim odważysz się otworzyć usta.
Nagle poczułam, że powinnam była zachować swoje przemyślenia dla siebie.
- Louis, porządnie ją ukarzesz, nie? - zapytał Zayn, zmuszając mnie do posadzenia tyłka na podłodze, z obiema nogami wyciągniętymi przede mną.
- Tak, spokojnie.
- Zapomniałem, że muszę wziąć lekarstwa - powiedział nerwowo Niall po czym wyszedł z pokoju. Liam przytrzymał moje nadgarstki, a Zayn kostki. Louis stanął pomiędzy moimi nogami. Patrzyłam na niego błagająco.
- Nie masz prawa się tak na mnie patrzeć! Sama do tego doprowadziłaś - powiedział niebieskooki. Nagle ktoś przewiązał mi oczy jakimś materiałem. Nagła ciemność mnie zdenerwowała. Zacisnęłam usta gdy tylko usłyszałam jak Louis odpina spodnie. Chciałam zwymiotować. Próbowałam się poruszyć ale Zayn i Liam wzmocnili uścisk na moich kończynach.
- Nie ruszaj się. Po prostu otwórz usta - głos Louisa był lekko przytłumiony przez szalik zawiązany na mojej głowie. Nie posłuchałam go, mając nadzieję, że się rozmyśli. Sapnęłam gdy ktoś wbił mi palce w obolałe kolano.
- Otwórz. Usta.
Zrezygnowana, odpuściłam i wykonałam polecenie.
- Grzeczna dziewczynka.
Czułam jak żółć podchodzi mi do gardła gdy usta wypełniły się skórą. Ktoś mocno trzymał mnie za głowę gdy Louis wpychał swojego członka dopóki ten nie dotknął tylnej ścianki mojego gardła. Zakrztusiłam się. Wzięłam głęboki oddech próbując myśleć o czymś innym niż okrutnym wykorzystywaniu mnie do zaspokajania własnych potrzeb. Znów się zakrztusiłam o moje oczy wypełniły się łzami. Louis zaczał się szybciej poruszać, sprawiając, że zaczęła mnie boleć szczęka, a łzy spływały po policzkach.
Po jakimś czasie Brytyjczyk dał mi spokój, a Liam i Zayn uwolnili moje ręce i nogi. Gdy tylko to zrobili, zdjęłam szalik z oczu, wstałam i pobiegłam do łazienki przekręcając zamek. Nie spojrzałam na żadnego z nich.
- Anne - powiedział Louis stojąc po drugiej stronie drzwi i uderzając w nie pięścią - Anne proszę otwórz drzwi - Nie odezwałam się i zaczęłam przeszukiwać szafki. Zazwyczaj hotele zawsze mają to na wyposażeniu...Gdy znalazłam pożądany obiekt, poczułam ulgę.
- Anne?
Otworzyłam opakowanie i włożyłam ją pod bieżącą wodę, zgarniając z półki obok małą pastę. Wycisnęłam trochę na szczoteczkę i zaczęłam szorować zęby chcąc pozbyć się z ust posmaku penisa. Chyba z pięć razy umyłam dokładnie zęby zanim byłam jako tako zadowolona. Czułam jakbym musiała zmyć dotyk Louisa z całego ciała.
- Anne otwórz drzwi - to Zayn - Nie powinnaś obciążać kolana.
- Co cię to obchodzi? - parsknęłam.
- Nie jesteśmy bez serca. Właściwie to zależy nam na twoim zdrowiu. Co mieliśmy zrobić, to zrobiliśmy a teraz możemy o tym zapomnieć. No weź Anne, wyjdź stamtąd - tłumaczył znów pukając w drzwi.
- Mam zamiar wziąć prysznic więc jeszcze trochę tu posiedzę - odpowiedziałam decydując się na umycie całego ciała.
- Może zamiast tego wzięłabyś kąpiel? Tak byłoby lepiej dla twojego kolana...
- Nie, wezmę prysznic. Nie lubię kąpieli - odpowiedziałam obojętnie, zdejmując koszulkę. Przez chwilę nikt się nie odezwał.
- Dobra, tylko się pospiesz - odpuścił.
- Zajmie mi to tyle czau ile będę chciała - wymamrotałam pod nosem, ściągając resztę ubrań. Odkręciłam kurki aby ustawić dobrą temperaturę po czym weszłam pod prysznic i zaciągnęłam zasłonkę. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o ścianę pozwalając wodzie na swobodne spływanie po moim ciele. Zabolało mnie kolano więc zsunęłam się po ścianie na ziemię i schowałam twarz w dłoniach.
- Tato, gdzie jesteś? - zaszlochałam pogrążając się w smutku. Nie płakałam. Nie chciałam płakać. Po prostu siedziałam tam i pozwoliłam wodze płakać zamiast mnie. Krzyknęłam gdy zasłonka nagle się poruszyła i zasłoniłam ciało rękoma.
- Co robisz? - zapytał spokojnie Zayn.
- Szukam Tabalugi! A wyglądam jakbym co robiła?! Co ty tu do cholery robisz?! - warknęłam wkurzona, próbując zakryć jak najwięcej. Zayn uniósł brew.
- Sprawdzam co z tobą. Pokaż mi nadgarstki - poprosił nie przejmując się tym, że jestem naga.
- Serio? Teraz?
- Tak.
- Nie ma mowy! Nie jestem jak moja siostra: Nie samookaleczam się!
- Nie mamy pewności - wzruszył ramionami - Przez jakiś czas nie było cię słychać i wszystkie szafki są pootwierane. Dlaczego?
- Szukałam szczoteczki do zębów! Wiesz, zeby pozbyć się z ust smaku fiuta - warknęłam.
- A dlaczego siedzisz na podłodze?
- Bo to wolny kraj a mnie boli kolano. Skończyłeś już przesłuchanie i pozwolisz mi się umyć? - warknęłam zdenerwowana.
- Myślałem o tym co powiedziałaś zeszłej nocy - dodał.
- Możemy porozmawiać o tym później? Chcę zmyć Louisa z mojego ciała.
Chłopak wydął wargi, rozważył moją propozycję i wyszedł bez słowa.
- Dziękuję - westchnęłam i wstałam po paru sekundach. Wypuściłam trzymane wcześniej powietrze. Złapałam gąbkę i zaczęłam myć każdy skrawek ciała.
- Więc jak już mówiłem myślałem o tym co mówiłaś zeszłej nocy i ja...
Sapnęłam zszokowana gdy Zayn przycisnął swoje nagie ciało do moich pleców.
- Nie! Wypad stąd! - krzyknęłam, odsuwając się w kąt - Co z wami jest i z waszym upodobaniem do nagości? Chcę mieć trochę prywatności! - dodałam wściekła posyłając Zaynowi wściekłe spojrzenie.
- Myślę, że jesteś intrygująca Anne...Dlaczego tak bardzo nienawidzisz bycia nagą? - zapytał zbliżając się do mnie. Wzdrygnęłam się gdy przejechał palcem po moim kręgosłupie.
- Nie rób tego - ostrzegłam dostając gęsiej skórki.
- Powiedziałaś, że chcesz zmyć Louisa ze swojego ciała - chętnie ci w tym pomogę.
- Nie dzięki.
- Jesteś pewna? - wymamrotał, a jego oddech łaskotał mnie w szyję. Złapał mnie za biodra - Bo mogę ci pokazać, że nie jestem żałosny jeśli chodzi o kobiety...
Oddech uwiązł mi w gardle, a serce przyspieszyło swój rytm.
- Nie - głos mi zadrżał gdy znów na niego spojrzałam. Woda spływała po jego wytatuowanej klacie. Byłam pewna, że znów zacznie mnie dotykać ale zdziwiłam się, bo odpuścił.
- Jak chcesz, daj znać jak zmienisz zdanie skarbie - uśmiechnął się łobuzersko i puścił mi oczko po czym wyszedł spod prysznica. Nie poruszyłam się przez co najmniej dwie minuty. Chciałam się upewnić, że już więcej mi tu nie wtargnie, po czym wróciłam do mycia się. Jak Sophie wytrzymuje ich wahania nastrojów?! Louis z przestraszonego zmienił się we wściekłego w przeciągu paru sekund, a Zayn z nieczułego do czułego w kilkanaście minut. Niedługo Liam wyskoczy z kwiatami, a Niall da mi buzi na dobranoc. To byłoby dziwne. Zadrżałam na samą myśl. Wstałam z podłogi. Po pięciu minutach owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z kabiny. Na podłodze znalazłam torbę z ciuchami. Zmarszczyłam brwi i zacisnęłam dłoń na ręczniku i zajrzałam do środka.
Uśmiechnęłam się, gdy znalazłam bieliznę, spodnie od dresu i koszulkę na długi rękaw. Szybko się przebrałam po czym wyszłam z łazienki. Zatrzymałam się przy futrynie słuchając rozmowy chłopców z drugiego pokoju.
- Myślę, że powinniśmy iść do klubu z okazji twoich urodzin Zayn...Zapomniałbyś na chwilę o Perrie.
- Szczerze to już o niej nie myślę.
- Kłamca.
Nastąpiła chwila ciszy.
- Dobra możemy iść do klubu i zamówić lożę VIP. Może być fajnie - zgodził się w końcu mulat.
- Czemu podsłuchujesz? - Usłyszałam szept Louisa tuż przy swoim uchu. Przestraszyłam się.
- Kiedy Zayn ma urodziny? - zapytałam też ściszając głos.
- Jutro, a co?
- Który jutro mamy dzień?
- Dwunasty stycznia.
Soph i ja mamy urodziny za sześć dni...Może do tej pory uda nam się uciec.
- Słyszymy was nawet gdy szepczecie - powiedział głośno Zayn - Chodźcie i siadajcie - wywróciłam oczami i już miałam iść do innego pokoju gdy Louis zacisnął dłoń na moim przedramieniu.
- Gdzie się wybierasz? 
- Idę spać.
- Nie ma mowy.
- Nie zmuszaj mnie żebym cię nienawidziła Louis - powiedziałam.
- Grozisz mi? Ja bym tu ujął tak - nie zmuszaj mnie do nienawidzenia ciebie - ostrzegł - To ja tu sprawuję kontrolę.
- Lubisz to? Posiadanie kontroli nade mną?
- Nawet nie wiesz jak bardzo - wymamrotał.
- Nie odezwę się do ciebie więcej - rzuciłam - Jesteś dupkiem - warknęłam, wyrwałam się z jego uścisku i weszłam do salonu gdzie siedziała pozostała trójka - Więc co dzisiaj robimy? - zapytałam. Louis był tuż za mną.
- Czemu chcesz wiedzieć?
- A nie mogę? Chcę wiedzieć kiedy będę gdzieś związana, kiedy wykorzystana a kiedy będę was po prostu unikać - odpowiedziałam opierając dłonie na biodrach.
- Czekamy na Sophie i Harrego żeby wrócili ze szpitala a później jedziemy do Memphis na kolejny koncert. Po tym koncercie wskakujemy do samolotu do Los Angeles - odpowiedział Liam zerkając to na mnie, to na ekran telefonu - Na pewno będziesz związana podczas koncertu, wykorzystana w samolocie ale nie damy ci szansy na unikanie nas - dodał.
- Wykorzystywanie w samolocie?!
- A czemu nie? - Liam wzruszył ramionami.
- Nie będzie żadnego niepotrzebnego wykorzystywania w czasie lotu - uspokoił mnie Zayn, patrząc najpierw na Liama później na mnie - Wszystko co robimy ma swój powód Anne. Dla naszego bezpieczeństwa oraz twojego i twojej siostry.
- Jak wykorzystywanie nas ma nam zapewnić bezpieczeństwo?! - krzyknęłam z niedowierzaniem.
- Sprawia, że pomyślisz dwa razy zanim coś zrobisz. Dowodem na to jest to, że nie próbujesz już uciekać. Gdybyśmy w ogóle cię nie karali nie bylibyśmy w stanie odbyć tej cywilizowanej rozmowy. Przeklinałabyś jak szewc i walczyła z nami.
- Mam powód - warknęłam zaciskając szczękę. Mój brzuch zaburczał w tym samym momencie.

- Myślę, że już chyba czas na zamówienie śniadania. Soph i Harry niedługo wrócą.
_______________________________________________________________________________
I jak podoba wam się rozdział? :D
Kolejny będzie w weekend bo w mojej sql oceny są wystawiane już przed świętami i mam każdy dzień zawalony sprawdzianami.
Przepraszam za wszystkie błędy ale tłumaczyłam szybko z powodu braku czasu ;_;

Do kolejnego 
xx Annie

ps. Odnośnie komentarzy z 21 rozdziału...Nie wiedziałam, że autorka dodawała rozdziały na insta czy wattpadzie. Jeśli wiedziałyście o tym to mogłyście napisać mi na tt i podzielić się tą informacją. :D Jedna z was to zrobiła i dzięki temu wiem, że jak zabraknie rozdziałów na 1dff to znajdę je na insta.
pps. Autorka odzyskała konto na 1DFF i miejmy nadzieję, że przez święta doda nowe rozdziały, żeby i mnie i wam się zbytnio nie nudziło :DD

niedziela, 7 grudnia 2014

0.11. Dobre wieści!

Wczoraj wieczorem dowiedziałam się dwóch rzeczy: 
*sosodesj ma problemy z kontem na 1dff
 *dzięki @sovialove4 wiem też, że ma instagrama na którego dodaje rozdziały (user: sosodesj). 
Dostępne są trzy nowe rozdziały! 
Kolejny dodam we wtorek wieczorem, bo jednak musicie zrozumieć, że przed świętami jest masa sprawdzianów ;/ (mam zaplanowane 7 na nst tyg ;_;)

xx Annie

ps. Ma ktoś z was ulubione cytaty z tego opowiadania? :D

niedziela, 19 października 2014

3.21. Bijące serca


Notka autorki: 
Eyes make their peace in difficulties/ Oczy zatraciły swój spokój w trudnościach
With wounded lips and salted cheeks/ Wraz ze skaleczonymi ustami i słonymi policzkami
And finally we step to leave/ Wreszcie stawimy krok by odejść
To the departure lounge of disbelief/ Do hali odlotów pełnej niedowierzania 

Beating Heart- Ellie Goulding
_________________________________________________________________________________
Perspektywa Sophie

- Skarbie proszę porozmawiaj ze mną. Chcę wiedzieć co ci chodzi po głowie - powtórzy Harry chyba po raz tysięczny.
- Harry... Jestem po prostu zmęczona....Bardzo, bardzo zmęczona - rzuciłam zdejmując ubranie i wślizgnęłam się do łóżka. Mocno przytuliłam się do poduszki i schowałam w niej głowę. Poczułam jak materac się ugina i po chwili Harry objął mnie i przyciągnął do siebie.
- Kocham cię Soph, jesteś tego świadoma, prawda? - wymamrotał po czym złożył pocałunek na mojej szyi. Pokiwałam głową ale moim ciałem wstrząsnął szloch.
- Jestem w rozsypce - powiedziałam przez łzy - Przez ostatnie dni cały czas płaczę. Dlaczego nie mogę przestać płakać?! - zacisnęłam palce na poduszce.
- Ćśśśś, wszystko będzie dobrze skarbie. Obiecuję - uspokajał mnie, zataczając kciukami kółka na moich plecach - Spójrz na mnie Soph.
Pociągnęłam nosem i obróciłam się twarzą do niego.
- Będzie dobrze - uśmiechnął się i kciukiem starł jedną z łez, która toczyła się po moim policzku - Ślicznie wyglądasz gdy płaczesz... - rzucił - Chciałbym cię tak trzymać przez wieczność.
Nagle odczułam nagłą potrzebę przytulenia go więc objęłam rękoma jego szyję, a głowę oparłam na torsie szatyna. Zamknęłam oczy i słuchałam równomiernego rytmu bicia jego serca. Jednak po paru minutach nagle przesunął się tak, że leżeliśmy na łyżeczki. Wzdrygnęłam się gdy poczułam jego ciepłe krocze przyciśnięte do mojego tyłka. Zmroziło mnie gdy poczułam jak włożył mi rękę w majtki.
- Harry? - wymamrotałam zmartwiona.
- Hmm?
- Proszę, nie dzisiaj - powiedziałam niezręcznie. Nie odpowiedział, tylko przesunął ręce na moje uda. Zaczęłam się wiercić.
- Harry - powtórzyłam.
- Ćśśś Sophie, wszystko będzie dobrze - odpowiedział spokojnie. Spanikowałam gdy ściągnął ze mnie spodnie i bieliznę.
- Harry nie! - krzyknęłam próbując się wyrwać, ale złapał mnie za nadgarstki i usiadł na moim brzuchu, przytrzymując mnie na łóżku - Proszę Harry! - błagałam patrząc mu się w oczy. Jednak on całe swoje spojrzenie skupił na moich piersiach. Byłam przerażona gdy brutalnie mnie pocałował.
- Oddaj mi pocałunek - wyszeptał, jednak tego nie zrobiłam. Pociągnął mnie za włosy. Jęknęłam z bólu - No dawaj Soph...Wiem, że tego chcesz.
- Nie Harry, nie chcę - mówiłam ze łzami w oczach.
- Uwielbiam gdy płaczesz - wymamrotał chowając głowę w zagłębieniu mojej szyi po czym zaczął mocno pocierać swoimi biodrami o moje - Podnieca mnie widok bezradnej ciebie...
- Harry proszę przestań! - zaszlochałam kręcąc głową.
- Mała suka, oboje wiemy, że chcesz więcej.
Jego słowa sprawiły, że moje serce rozpadło się na tysiące kawałków.
- NIE!
Mój umysł był zamglony.
- O tak.
Lokowaty uśmiechnął się, zdjął koszulkę i rozpiął spodnie.
Nagle moją głowę przeszył straszny ból. Krzyknęłam jeszcze bardziej płacząc.
- Soph? Sophie co się stało?! - usłyszałam zmartwiony głos Harrego. Usiadłam, cały sprzeciw sprzed chwili zniknął. Wystrój wydawał się inny. Harry był w pełni ubrany. Zamrugałam po czym przytknęłam palce do skroni - Cholera Soph, krew ci leci! - sapnęłam gdy zaczął się do mnie zbliżać.
- Nie dotykaj mnie! - krzyknęłam trzymając się za głowę. Bolały mnie uszy - Proszę Harry, nie chcę, żebyś mnie zgwałcił!
- Chłopaki! Dzwońcie po karetkę! - krzyknął szybko Harry i włączył światło. Skrzywiłam się czując coś na palcach. Gdy na nie spojrzałam, zobaczyłam krew. Moją krew.
- Nie! - krzyknęłam gdy Harry znów chciał do mnie podejść - Proszę!  
- Ćśśś... To tylko koszmar Sophie. To był tylko zły sen! - Harry próbował mnie uspokoić - To nie było prawdziwe. Proszę Soph, chcę ci tylko pomóc. - na jego twarzy widać było zagubienie - Chłopaki!
- Proszę, proszę, proszę! - szlochałam cicho odsuwając się od niego - To było takie prawdziwe!
Zayn i Louis wpadli do pokoju ze zdziwionymi minami. Zdążyłam zobaczyć jak mulat wyciąga telefon po czym obraz mi się rozmazał i straciłam przytomność czując kolejną falę bólu przechodzącą przez moją głowę.
○♥○
Obudziłam się czując zapach środków czystości. Pokręciłam głową rozglądając się po pomieszczeniu. Zmrużyłam oczy, biel ścian była zbyt jasna. Zobaczyłam że obok mojego łóżka siedzi Harry z twarzą schowana w dłoniach. Zamknęłam oczy biorąc głęboki oddech.
- Soph? Witaj skarbie... - powiedział delikatnie chcąc złapać mnie za rękę. Odsunęłam ją i spojrzałam się na niego ze strachem.
- Sophie nie mam pojęcia jak straszny byłem w twoim wczorajszym śnie, ale nigdy bym cię tak nie zranił - zaczął, a w jego oczach widać było ból - Nigdy nie zrobiłbym czegoś takiego. Kocham cię dobra? Tak bardzo, że czasami to aż boli.
- Co się stało? - wymamrotałam rozglądając się dookoła.
- Położyliśmy się wczoraj, porozmawialiśmy trochę i zasnęłaś na mojej klacie. A później zaczęłaś płakać i krzyczeć i nie byłem w stanie cię dobudzić. W końcu sama się podniosłaś z krzykiem, a z uszu leciała ci krew - zauważyłam, że był na granicy płaczu - Cały czas krzywiłaś się i trzymałaś się za głowę więc spanikowałem i wezwaliśmy karetkę i zabrali cię tutaj.
Pokiwałam głową. Chwilę później do sali wszedł doktor, trzymając moją kartę w ręku.
- Ah panna Miller - uśmiechnął się - Obudziłaś się. Musimy porozmawiać. Panie Styles czy mógłby pan nas na moment zostawić? - zapytał obracając się ku Hazzie. Lokowaty pokiwał głową.
- Będę za drzwiami - wymamrotał. Patrzyłam jak wychodzi z pokoju. Jak mogłam śnić o nim i zrobić z niego takiego potwora?!
- Więc jak się dzisiaj czujesz?
- Dobrze - odpowiedziałam szczerze - Trochę zagubiona ale jest okej.
- Cóż wracając do wydarzeń z wczorajszej nocy to normalne. Mimo to muszę się zapytać: zażywasz narkotyki? I chcę abyś była ze mną całkowicie szczera - zapytał poważnie.
- Nie - zmarszczyłam brwi - Nie ćpam.
- Na pewno? Bo wczorajszej nocy miałaś silne, przeszywające bóle głowy i według badania krwi przyczyną był rzadki narkotyk zwany ayahuasca.
Spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami.
- Ayahuasca?
- Tak. Gdy ciało próbuje się pozbyć pozostałości ale mózg jest zbyt stymulowany silnymi emocjami, w okolicy skroni tworzą się skrzepy krwi, które powodują silny ból. To dlatego leciała ci krew z uszu.
- Ojciec zmusił mnie abym je wzięła - przyznałam. Lekarz pokiwał głową i napisał coś w notesie.
- Kiedy to było?
- Jakoś dwa czy trzy dni temu, chyba.
- Okej, a co za silna emocja mogła wywołać wczorajszą sytuacje?
- Przerażenie. Miałam naprawdę okropny koszmar - powiedziałam wzdrygając się na samo wspomnienie. Lekarz znów coś zanotował.
- Chcesz mi o czymś jeszcze powiedzieć? - zapytał - Na przykład dotyczącym twojego ojca?
- Nie, nie rozmawiam już z nim - pokręciłam głową. Patrzył się na mnie przez chwilę chyba czekając aż zmienię zdanie ale nic się nie odzywałam.
- No dobrze, przyślę jeszcze do ciebie pielęgniarkę aby sprawdziła, czy wszystko okej i chyba będziesz mogła wracać do siebie. A jeśli znów będziesz miała te bóle głowy i krew będzie ci leciała z uszu to paracetamol powinien pomóc - poradził i poklepał mnie po nodze.
- Dziękuję - pokiwałam głową. Mężczyzna uśmiechnął się, znów zapisał coś w notesie i wyszedł z sali. Gdy tylko zniknął, wstałam z łóżka i lekko się przeciągnęłam. Harry wszedł po chwili i od razu do niego podbiegłam. Wtuliłam się w niego i rozkoszowałam się jego zapachem.
- Kurwa Soph, tak bardzo cię kocham - wyszeptał mocno mnie przytulając - I jest mi naprawdę przykro, że w twoim śnie byłem takim chujem. Przysięgam, że jeśli miałbym szansę to wpieprzyłbym tamtemu Harremu.
Zachichotałam cicho i spojrzałam na niego, nie odzywając się.
- Boże jest mi tak strasznie przykro - dodał odgarniając pasmo włosów z mojej twarzy. Spojrzałam na jego usta, które po chwili złączyły się z moimi.
- Wiem - westchnęłam.
- A co do wczoraj...
- Harry byłam wczoraj tak zmęczona i przez ostatnią dobę nie płakałam - pocieszałam go. Nastąpiła chwila ciszy podczas której po prostu staliśmy przytuleni.
- Musisz wracać do łóżka bo pielęgniarka cię opieprzy - powiedział ale się nie odsunął.
- To mnie opieprzy. Nie obchodzi mnie to, teraz chcę żebyś mnie trzymał w ramionach - wymamrotałam. Chłopak schylił się i pocałował mnie w czoło. Złapał mnie za ręce.
- Mamy parę godzin zanim będziemy musieli jechać do kolejnego miasta. Masz jakieś szczególne życzenia jak chciałabyś spędzić ten czas? - zapytał - Cokolwiek powiesz, postaram się to zrealizować.
Rozmyśliłam się na chwilę.
- Gdzie jest reszta?
- W jakimś hotelu. Paul zmusił ich do opuszczenia busa na czas pobytu tutaj. Trochę się zmartwił gdy zobaczył karetkę koło busa.
- Widział Anne?
- Nie. Chyba była schowana pod pościelą na kanapie i Liam dotarł do niej zanim czegoś nie palnęła.
- Hmm, mam ochotę na kąpiel w jacuzzi - zdecydowałam się w końcu - Długą, spokojną kąpiel. Nie chcę nigdzie wychodzić.
- Więc będziesz miała swoją kąpiel - chłopak uśmiechnął się do mnie i schylił się by mnie pocałować. W tym akurat momencie ktoś za nami głośno kaszlnął. Pielęgniarka.
- Panno Miller, mogę zapytać dlaczego nie jesteś w łóżku? - lekko mnie przestraszyła, zmarszczki na jej twarzy się pogłębiły.
- Dobrze się czuję więc....
- To ja to ocenię. Proszę wrócić do swojego łóżka.
- Mówiłem ci - wyszeptał mi do ucha Harry. Z niechęcią odsunęłam się od chłopaka i wróciłam do łóżka.
- Dziękuję. A teraz podaj mi rękę. Muszę zmierzyć ci ciśnienie.
Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam rękę. Wzięła ją, założyła mi ciśnieniomierz i uruchomiła go.
- Otwórz buzie - poinstruowała wyciągając termometr z kieszeni. Zrobiłam o co prosiła chociaż bałam się wkładać to coś do ust. Trzymałam termometr pod językiem patrząc się na Harrego podczas gdy pielęgniarka spisywała wyniki badań.
- Temperatura i ciśnienie są w porządku - powiedziała mierząc mnie wzrokiem - Sprawdźmy krew - obróciła się na tych swoich szpilkach posyłając mi ostrzegawcze spojrzenie zanim wyszła z pokoju - Lepiej zostań dokładnie w tym samym miejscu co teraz młoda damo - powiedziała i wyszła stukając obcasami.
- Harry - rzuciłam.
- Hmmm? Chyba nie boisz się igieł? - zażartował podchodząc do mnie.
- Nie...Ale chcę cię przytulić - westchnęłam poklepując wolne miejsce na łóżku. Chłopak zaśmiał się i usiadł obok. Westchnęłam gdy oparłam się o jego tors i wsłuchiwałam się w spokojne bicie serca.
- Kocham cię - powtórzył.
- Też cię kocham - odpowiedziałam z uśmiechem. W tym momencie wróciła pielęgniarka.
- Z łóżka panie Styles! - krzyknęła. Harry pokręcił z niedowierzaniem głową i wstał. 
Pół godziny później byliśmy w końcu wolni. Badania krwi były w porządku.
__________________________________________________________________________
Jeju chciałabym mieć takiego słodkiego Heriego na wyłączność ;D

Zmieniłam trochę kolejność menu po prawo żeby każdy mógł łatwiej znaleźć rozdziały :D
I dodałam nowy widget. Pod obserwatorami znajdziecie okienko gdzie możecie poczytać tweety na temat tłumaczenia (wasze tweety). Jeśli ktoś chce wyrazić swoją opinię to klikacie na ten szary pasek z napisem "tweet #tłumaczenieSMSS" i piszecie ;) 

Do kolejnego (który nie wiem kiedy będzie)
xx Annie

sobota, 27 września 2014

3.20. Samotność

Perspektywa Anne

Znudzona skakałam po kanałach. Żaden program nie przyciągnął mojej uwagi.  Westchnęłam głośno po czym oparłam się o kanapę i poprawiłam worek z lodem na moim kolanie. Spojrzałam na Nialla siedzącego niedaleko mnie lecz po chwili znów skierowałam wzrok na mały telewizor. Westchnęłam po raz kolejny i znów spojrzałam na blondyna.  Wyciągnęłam szyję chcąc zobaczyć co pisał na telefonie. Wyglądał teraz jak zwykły chłopak...
Zadrżałam przypominając sobie pierwszą noc tutaj. Jednak nie jest taki zwyczajny. Jest niebezpieczny gdy nie bierze leków. Jeszcze raz głośno westchnęłam.
- Przestaniesz w końcu? - zapytał nawet na mnie nie patrząc - Przez ostatnie pół godziny co chwila wzdychasz a później się na mnie patrzysz.
- Nudzę się.
- I co mam na to poradzić?  - westchnął chłopak.
- Czy z wami zawsze jest tak nudno?
Niall tylko wywrócił oczami.
- Nie.
- Macie tu jakieś instrumenty?- zapytałam kompletnie zmieniając temat.
- A co?
- Pograłabym sobie.
Niall zmarszczył brwi i spojrzał na mnie z zainteresowaniem.
- A na czym grasz?
- Na niczym. Po prostu lubię słuchać dźwięków jakie wydają - wzruszyłam ramionami.
- Cóż mam gitarę - powiedział wkładając telefon do kieszeni i wstał. Patrzyłam jak wychodzi z pokoju po czym wraca niosąc gitarę. Podał mi ją.
- Tylko bądź ostrożna.
- No przecież jej nie rozbiję o podłogę - westchnęłam i złapałam gitarę na lewą rękę. Naciskając struny palcami, prawą dłonią przejechałam po nich. Uśmiechnęłam się gdy usłyszałam cichy dźwięk gitary. Powtórzyłam czynność przesuwając palce po progach gitary i prawą ręką zmieniając długość szarpnięć strun. Próbowałam naśladować melodię, którą już gdzieś słyszałam. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się.
- Wiesz, mogę cię tego nauczyć.
Zamrugałam gdy Niall wyrwał mnie ze stanu błogiego zamyślenia.
- Jag grać na gitarze... Mogę cię nauczyć - zaproponował blondyn.
- Nie, dzięki - pokręciłam głową oddając mu instrument.
- Czemu nie?
- Bo nie chcę się od was niczego uczyć - warknęłam odsuwając się od niego.
- Twoja strata - odpowiedział spokojnie chłopak i złapał swoją gitarę. Zirytowana schowałam głowę w ramionach i zamknęłam oczy. Chciałam wrócić do domu. Jednak po chwili usłyszałam jak Niall zaczyna grać powoli nadając melodii odpowiednie tempo. Poczułam ciepło w sercu gdy zaczął śpiewać.


You don't understand, you don't understand/ Nie rozumiesz, nie rozumiesz
What you do to me when you hold his hand/ Co mi zrobiłaś gdy złapałaś go za rękę
We were meant to be, but a twist of fate/ Byliśmy dla siebie stworzeni ale zakręt losu
Made it so we had to walk away/ sprawił, że musieliśmy odejść

Zmarszczyłam brwi gdy zaczął nucić resztę.
- Dlaczego.....
Właśnie wtedy bus wypełniły głosy Sophie i reszty chłopaków. Niall przestał grać i podniósł wzrok. Zauważyłam brak Zayna i zmartwiony wzrok Sophie.
- Co się stało tym razem? - zapytałam.
- Perrie zaczęła pieprzyć jakieś głupstwa, to się stało - wymamrotała Sophie krzywiąc się. Po tym poszła bez słowa do sypialni, w której się zamknęła. Przez chwilę panowała absolutna cisza, po czym Harry za nią ruszył. 
- I jak było? - zapytał Niall patrząc na resztę.
- Interesująco - odpowiedział Liam wyciągając z mini lodówki butelkę wody.
- Ta noc była do bani - Louis westchnął głośno siadając na kanapie obok mnie - Nie dosyć, ze film mnie podniecił i w ogóle, to jeszcze związek Zayna i Perrie stanął pod znakiem zapytania - westchnął przejeżdżając ręką po włosach - Anne skarbie, mogłabyś....
- Nie ma mowy - rzuciłam wiedząc o co chciał zapytać - Nawet o tym nie myśl - próbowałam się od niego odsunąć ale mnie zignorował. 
- Proszę Anne - jęknął sięgając po mnie. Pisnęłam gdy mnie złapał i posadził sobie na kolanach - Potrzebuję teraz odrobiny czułości - wymamrotał.
- Proś o to kogoś innego - odpowiedziałam wiercąc się aby mnie puścił. 
- Anne proszę - praktycznie wyjęczał, aż poczułam ciarki na kręgosłupie.
- Louis puść ją - westchnął Niall, najwyraźniej zmęczony.
- Moje kolano! - krzyknęłam z bólu gdy Louis przez przypadek je ścisnął - Ściskasz moje kolano! - sapnęłam. Zdziwiłam się gdy mnie puścił.
- Dziękuję - powiedziałam.
- Przepraszam, że złapałem cię za kolano - rzucił ze smutną miną. Wyregulowałam oddech, odsunęłam się od niego i poprawiłam bluzkę. Chłopak już chciał do mnie podejść ale go powstrzymałam.
- To się nazywa przestrzenią osobistą i akurat mam potrzebę bycia w niej sama - pokręciłam głową.
- A to się nazywa moje ego i coś często je niszczysz - odgryzł się.
- Czy tylko ja zauważyłem, że Sophie zaczęła często płakać? - powiedział zwyczajnie Liam siadajac obok blondyna.
- Nie, ja też to zauważyłem - powiedział smutno Niall.
- Myślę....
Podskoczyłam słysząc huk zamykanych drzwi, a po chwili jeszcze krzyk wkurzonego Zayna. Słuchałam przerażona jak uderzył pięścią w ścianę i zaczął głośno przeklinać.
- Zayn...
- Nawet nie zaczynaj Liam! Zerwała ze mną! Perrie właśnie ze mną zerwała! - krzyknął, pod koniec załamał mu się głos. Łzy frustracji wypełniły jego oczy gdy wszedł do salonu - Zerwała ze mną - powtórzył załamany. Liam wstał i z otwartymi ramionami podszedł do mulata. Patrzyłam zdziwiona jak Zayn zaczął wypłakiwać się na ramieniu przyjaciela.
- Czemu z tobą zerwała? - Louis zmarszczył brwi - Przez Sophie? Bo pamiętam jak mówiłeś, że Perrie o niej wie....
- I wiedziała! Powiedziałem jej wszystko o Sophie ale myślała, że to PIEPRZONA PRZENOŚNIA! - mulat wybuchnął - Nie sądziła, ze naprawdę kupiliśmy Sophie! Nie, ta suka myślała, że to sobie wymyśliłem, aby wyrazić swoje uczucia czy coś!
- To chyba nie jest dobry moment abym przypomniała co o nie-przeklinaniu? - zapytałam sarkastycznie.
- Masz kurwa rację więc się już zamknij! - krzyknął chłopak.
- Oohooo zerwała z tobą - wywróciłam oczami - I co z tego? Na miłość boską zachowuj się jak mężczyzna i miej to w dupie. Tego kwiatu jest pół światu. Jeśli od niej zależy całe twoje życie i szczęście to sorry ale jesteś żałosny. Każdy musi nauczyć się być szczęśliwym sam ze sobą. Mówi ci to osoba, która coś o tym wie.
- Nie pytałem cię o zdanie - syknął i skierował się w moją stronę. Louis z Niallem od razu wskoczyli pomiędzy nas, chcąc mnie bronić.
- Zayn uspokój się - zaczął Niall - Znów się znienawidzisz gdy wypuścisz swojego demona.  
- Nie będę stał spokojnie gdy ktoś nazywa mnie żałosnym! Zaraz jej pokażę co to znaczy być żałosnym!
Louis go przytrzymał.
- Ja się nią zajmę okej?
- NIE! Nie jesteś w stanie jej porządnie ukarać!
- Nieprawda! - odparł starszy chłopak.
- Udowodnij to!
Spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami. Przełknęłam ślinę bo sytuacja zrobiła się niebezpieczna.
- Mogłaś trzymać buzię na kłódkę Anne.
- Louis proszę - zadrżałam cofając się od niego najdalej jak mogłam - Nie wybaczę ci tego - dodałam kręcąc głową.
- Anne myślę, że daliśmy ci już zbyt wiele szans a ty i tak nas upokarzasz. Teraz to nie ode mnie zależy - powiedział zawiedziony Lou - Rozbierz się.
- Nie - pokręciłam głową - Nie, proszę Louis - błagałam wbijając palce w kanapę.
- Anne nie powtórzę tego po raz trzeci. Rozbierz się albo ja to zrobię.
Zaczęłam się trząść.
- Dobra.
- Nie! - krzyknęłam zwijając się w kulkę. Zaczęłam płakać, byłam przerażona, do tego zaczęło mnie boleć kolano.
- Rozpłakała się. Nie chcę żeby płakała - powiedział zaskoczony Louis - Ej nie chciałem żeby płakała - powtórzył gdy na niego spojrzałam.
- Ja się nią zajmę - rzucił Liam - Przytrzymaj ją.
Krzyczałam i szarpałam się gdy Louis unieruchomił mi ręce za plecami.
- Nie, nie, nie, proszę! - krzyczałam gdy Liam ściągnął mi dresy - Przepraszam Zayn! Wiem przez co przechodzisz i powiem ci, że nie warto troszczyć się o kogoś kto nie potrafi cię pokochać wiedząc o twoich niedoskonałościach! - krzyczałam zalana łzami - Wiem jak to jest mieć złamane serce, okej?! - na pewne wspomnienie poczułam jakby moje serce przeszyła strzała.
- Myślisz, że wiesz jak się czuję, ale nie wiesz!
- Skąd niby wiesz przez co przeszłam?! Nie jestem Sophie; nie miałyśmy takiego samego życia! - krzyknęłam, szarpiąc się jak najbardziej potrafiłam. 
- Liam zaczekaj sekundę - rozkazał Zayn z zaciśniętą szczęką. Ukucną tak, ze byliśmy twarzą w twarz - jaka jest twoja historia Anne, hmm? Co z twoich wspomnień może się równać mojej sytuacji?!
- Nie będę ci opowiadać o moich prywatnych przeżyciach! - zaszlochałam.
- Liam możesz kontynuować.
- Nie, nie, czekaj! - zaprotestowałam gdy jego palce znów dotknęły mojej skóry - Powiedziałam ci, że jesteś żałosny bo chciałam, żeby ktoś powiedział mi to samo! Kiedyś chciałam, żeby ktoś wyrwał mnie z mojego żałosnego stanu! Im wcześniej odpuścisz tym łatwiej ci będzie! - powiedziałam mu. Pakistańczyk zamknął oczy.
- Nadal musimy nauczyć cię szacunku. Nie możesz mówić czego chcesz i kiedy chcesz. Będziesz musiała jutro komuś obciągnąć - powiedział Zayn, obracając się i patrząc na kolegów.
- Co? - sapnęłam zakrywając ręką usta. Próbowałam powstrzymać odruch wymiotny.
- Słyszałaś mnie. Jutro rano wybierzesz komu obciągniesz tymi wygadanymi ustami.
- Nie...
- Nie ma, że nie. Już i tak powiedziałaś za dużo - zakończył oschle i wstał - Idę spać.
Patrzyłam jak Louis i Liam podążają za nim. Rozebrali się do bokserek po czym każdy wszedł na swoje łóżko. Niall westchnął obok mnie i przejechał ręką po włosach.
- Śpisz na kanapie czy na łóżku Harrego? - zapytał. 
- Chciałam spać w sypialni.
- Harry i Sophie tam śpią... Wątpię, ze chcesz dołączyć - powiedział.
- To prześpię się na kanapie - poddałam się.
- Przyniosę ci poduszkę i kołdrę - chłopak pokiwał głową.
- Możesz przestań?! - zapytałam wkurzona.
- Co proszę?
- Możesz przestać być taki miły i zacząć się zachowywać jak przystało na gwałciciela z pierwszej nocy?! - powiedziałam zdesperowana - Może wtedy przestanę ci współczuć!
- Co masz na myśli mówiąc, że mi współczujesz? 
- Zachowujesz się jak zbity szczeniaczek! Czasem zastanawiam się czy ta pierwsza noc nie była tylko wytworem mojej wyobraźni! Nie jesteś tą sama osobą i to mnie miesza! - wybuchłam - Przestań próbować być miłym. Nie chcę twojej uprzejmości.
- Dobra, ale to znów twoja strata - warknął - Jestem już cholernie zmęczony tym, ze traktujecie mnie jak śmiecia kiedy staram się najbardziej jak mogę, żeby być miłym - syknął blondyn, spojrzał się na mnie morderczym wzrokiem i wyszedł. Zamknęłam oczy i oplotłam się ramionami. Nienawidziłam tego. Nienawidziłam ich. Nienawidziłam Sophie. Nienawidziłam taty za to, że zostawił mnie z nimi samą na dłużej niż dwa dni. Uczucie zagubienia i samotności ogarnęło mnie całkowicie. Znów zaczęłam się trząść pod wpływem szlochu.
____________________________________________________________________
Jestem ciekawa jak będzie się trzymał Zayn po stracie Perrie.
Jak myślicie co może się zdarzyć w następnych rozdziałach? 

xx Annie

sobota, 20 września 2014

3.19. Perrie

- Skarbie, chcę, żebyś wzięła głęboki wdech - rzucił Harry gdy zostaliśmy sami.
- Harry musisz mi w końcu zaufać! - nalegałam kręcąc głową - Dlaczego nie możesz?!
- Sophie uspokój się i oddychaj - powtórzył. Zamknęłam oczy i posłuchałam go. Zrobiłam głęboki wdech i wydech.
- Jeszcze raz.
Powtórzyłam czynność i poczułam jak się uspokajam.
- Uspokoiłaś się już? - zapytał chłopak wtulając się w moją szyję - Serce szybko ci bije... - objął mnie jeszcze mocniej i zaczął głaskać po plecach. Uspokoiłam oddech, pozwalając Harremu na przytulenie mnie. Po jakiejś minucie odsunął się ode mnie.
- Teraz chcę, żebyś mnie wysłuchała, dobrze? - wyszeptał odgarniając pasmo włosów z mojej twarzy - Kocham cię Sophie - westchnął przejeżdżając kciukiem po mojej dolnej wardze - Bardzo - dodał i oparł się czołem o moje - I teraz najbardziej boję się, że cię stracę. Potrzebuję cię Soph. Potrzebuję cię inaczej oszaleję.
- Ale nie mam zamiaru cię zostawić - odpowiedziałam drżącym głosem.
- Wiem o tym skarbie - westchnął i zaczął głaskać mnie po policzku - Ale dużo ludzi wokół także ciebie chce. Nie jestem pewien czy będę umiał sobie poradzić gdy znów cię stracę. Nie chcę znów mieć serca roztrzaskanego na miliony kawałków.
Zamknęłam oczy.
- To przez ten list? Ten, który Anne i mój ojciec zostawili gdy mnie uprowadzili...to najbardziej cię wystraszyło, prawda?
- Sophie byłem pewien, że po prostu wykorzystałaś moje uczucia - pokiwał głową ujmując moją twarz w swoje dłonie - Przepraszam, jeśli zachowuję się teraz jak dupek, zamykam cię i w ogóle, ale nie masz pojęcia jak bardzo mnie to uspokaja.
- Ale ile jeszcze? Ile jeszcze będę musiała to znosić?
- Nie wiem...
Moje ramiona opadły. Wtuliłam się w jego tors.
- Nie nienawidzisz mnie chyba za to co robię? - dodał cicho, podnosząc moją głowę.
- Nie, oczywiście, że nie - pokręciłam głową i zarzuciłam mu ręce na szyję - Nigdy tak naprawdę cię nienawidziłam, Harry - wymamrotałam patrząc na niego. I czasami zastanawiam się, czy to dobrze, czy źle, dodałam w myślach. Na jego ustach pojawił się słaby uśmiech.
- Tak bardzo cię kocham - powiedział i powoli przybliżył twarz do mojej.
- Ja też cię kocham - odpowiedziałam i pocałowałam go.
- A teraz chodźmy na film - uśmiechnął się i dał mi jeszcze jednego szybkiego buziaka.
○♥○
Na nieszczęście Louisa i Anne, to Niall został z moją siostrą. Liam dołączył do nas w ostatnim momencie, a Zayn twardo obstawał przy swoim i nie pozwolił zabrać Anne.
- To niesprawiedliwe! - protestował Louis - Tylko wyrażała swoją opinię! Powinna móc z nami iść!
- Louis, wiem, że zbliżyliście się do siebie, ale nie możesz jej bronić gdy pozwala sobie na zbyt dużo, bo nam się wyślizgnie - westchnął Zayn w aucie - Poza tym, nie może nawet chodzić...Niósłbyś ją przez cały czas?
- Tak, nie widzę przeciwwskazań - odpowiedział wkurzony Lou.
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce z wielkim zainteresowaniem oglądałam jak chłopcy witają się z Little Mix. Najbardziej skupiłam się na Zaynie i Perrie, byłam ciekawa jak im się układa. Spojrzałam Zaynowi przez ramię i napotkałam jej spojrzenie. Uśmiechnęła się i pomagała do niej na co blondynka zmarszczyła brwi. Złapała Zayna za rękę i odciągnęła go na bok. Mówiła szybko co chwilę patrząc się to na mnie, to na mulata. Nagle poczułam się nieprzyjemnie.
- Mam bilety - powiedział Harry - Chcesz popcorn? Coś do picia? - dodał stając przede mną abym zwróciła na niego uwagę.
- Nie, dzięki - odpowiedziałam patrząc mu w oczy - Mogę iść się przedstawić? - zapytałam wskazując na dziewczyny, które właśnie rozmawiały z Louisem i Liamem. Perrie nadal była z Zaynem na "uboczu".
- Po filmie - rzucił Harry - Powinniśmy zająć miejsca, za chwile się zacznie - dokończył kładąc rękę na moim ramieniu. Czułam jak mój żołądek się skręca gdy patrzyłam na całą tą dziwną sytuację. Wszyscy zajęliśmy swoje miejsca. Harry był po mojej prawej, Louis po lewej. Liam i Zayn siedzieli razem z dziewczynami rząd niżej. Zayn był cały czas spięty.
Harry położył rękę na moim udzie i lekko je ścisnął. 
- Wyglądasz na przygnębioną, coś się stało? - zapytał cicho gdy film się zaczął.
- Nie, wszystko okej - skłamałam - Po prostu jestem zmęczona.
Chłopak pokiwał głową ale nie zdjął ręki z mojej nogi. Po jakimś czasie przejechał nią w gorę, blisko mojego łona. Nie odrywając wzroku od ekranu przesunęłam jego rękę w poprzednie miejsce. Wywróciłam oczami. Po chwili znów przesunął dłonią po moim udzie.
- No weź Soph - powiedział zataczając kółka na mojej skórze - Jestem pewien, że Pan Grey cię podniecił... - dodał i nawet w ciemności mogłam zauważyć tej jego uśmieszek. Nie mogłam zaprzeczyć; aktor grający Christiana był cholernie przystojny, a film był przepełniony erotycznymi scenami. Byłam podniecona, ale droczenie się z Harrym było zabawne...
- Ten film jest nudny - wymamrotałam i po raz kolejny odepchnęłam jego dłoń po czym założyłam nogę na nogę.
- Możemy wrócić do busa, jeśli chcesz? - zaproponował cicho.
- Nie, muszę porozmawiać z Perrie - pokręciłam głową i spojrzałam na sztywnie siedzącą parę pode mną.
- Cóż więc muszę się postarać, żeby film zaczął ci się podobać - powiedział pewnie Harry i znów zapuścił się ręką w swoje ulubione regiony. Oddech mi przyspieszył gdy muskał moją wrażliwą skórę. Zacisnęłam dłonie na podpórkach pod ręce i próbowałam się skupić na filmie. Wsunął jednego palca w moje majtki. Poczułam jak serce mi przyspiesza.
- Harry... - jęknęłam czując się z tym źle - Nie tutaj.
- Czemu nie? Sala jest prawie pusta...
Aż podskoczyłam gdy Louis wyręczył mnie i odepchnął rękę Harrego.
- Jeśli ja nie mogę się zabawić, to ty też - powiedział Tommo, na co Harry się zaśmiał.
- Dobra, ale w busie już mnie nie powstrzymasz.
Zamyśliłam się. Przez resztę filmu moją głowę nawiedzały przeróżne myśli.

○♥○

- Christian jest taki gorący! - wykrzyknęła Jade, albo przynajmniej tak mi się zdaję, gdy już usiedliśmy z naszymi zamówieniami w Starbucksie - Chodzi mi o to, że dało się poczuć ten żar bijący od niego.
Słuchałam gadki dziewczyn z udawanym zainteresowaniem, bardziej skupiałam się na chłopakach. Harry wyglądał na znudzonego, chciał już wracać do domu, Louis podobnie a Zayn siedział obok Perrie i wyglądał na zatroskanego. Blondynka natomiast siedziała tak sztywno jakby połknęła kij. Co chwilę na mnie spoglądała przez co czułam się nieswojo. Kilka razy próbowałam z nią porozmawiać ale zawsze wydawało mi się, że mnie zbywała. Coś zdecydowanie było nie tak. Może była zazdrosna. Tylko Liam i pozostała trójka dziewczyn wyglądali jakby dobrze się bawili.  
- Noc poślubna była intensywna! - uśmiechnęła się Jesy udając że się wachluje. 
- Tak i o mój boże, ta ich dwójka przecudnych dzieci! I kiedy Anne udawała, że nienawidzi Christiana żeby go chronić! Jestem zachwycona! - dodała Leigh-Anne poprawiając włosy.
- I całe to przygryzanie wargi... - Jade aż westchnęła - Chciałabym mieć takiego mężczyznę...
- Mówisz, że chciałabyś żeby lubił BDSM? Chciałabyś kogoś nadopiekuńczego, kogoś kto nie pozwoliłby ci na samodzielne decyzje? - powiedziałam wywracając oczami. Nagle wszyscy się na mnie spojrzeli. Zaczerwieniłam się i upiłam łyk z mojego frappucino.
- Chodzi mi o to, ze kobiety nie powinny dać się tak kontrolować - dodałam cicho - Ale Christian był naprawdę nieziemski - powiedziałam tylko po to aby dali mi już spokój.
- No nie? Te oczy i ta klata!  - zaczęła Jessy.
- Ruchałabym.
wow, te dziewczyny nie mają wstydu...
- Sophie  zastanawiam się jak poznałaś chłopców? I dlaczego zawsze jesteś przy Hazzie? - dopytywała się Perrie - Jeśli ze sobą jesteście to czemu nie ogłosicie tego światu.
Prawie zakrztusiłam się z zaskoczenia.
- Co?!
- Jak na razie nie czujemy potrzeby aby każdemu o nas mówić - mruknął Harry - To nadal jest świeże.
- A jak poznałaś chłopców Sophie?  - naciskała Perrie.
- Mieli koncert w Kanadzie jakoś trzy lata temu i miałam szansę spotkać się z nimi na żywo... Zgaduję, że polubili moje towarzystwo i spędzali ze mną czas. Na szczęście dla mnie, przygarnęli mnie bo nie miałam nikogo kto by się mógł mną zająć - odpowiedziałam ostrożnie.
- Ile miałaś lat?
- Perrie wystarczy - wtrącił się zirytowany Zayn.
- Tylko pytałam...
- Nie, teraz to już było wścibskie.
- Zayn...
- Cóż my wychodzimy - powiedział Harry wstając. Wszyscy mogli poczuć napięcie między Perrie i Zaynem.
- Idę z wami - westchnął Louis - Liam?
- Ja też.
- Zaczekamy na zewnątrz Perrie - powiedziała Leigh-Anne.
Harry mocno trzymał mnie za rękę i prowadził do wyjścia, dziewczyny z Little Mix zmieszane gdy opuszczaliśmy budynek.
- To było dziwne.
- Nigdy się nie kłócą.
- Perrie nigdy nie zachowywała się tak dziwnie.
Kątem oka zauważyłam jeszcze jak Perrie krzyczy na Zayna. Przełknęłam śline, nie wyglądało to za dobrze.
Harry zaprowadził mnie do auta czekającego na nas na zewnątrz, chciał uniknąć rozmowy z resztą LM. Po chwili dołączyli do nas Liam i Louis.
- Możemy jechać - powiedział Louis do kierowcy - Zayn jeszcze tu posiedzi.  Wyślemy drugi samochód.
Skrzywiłam się gdy kierowca odpalił silnik. Boże jaki ten dzień był do bani.
- Cóż szybko poszło - wymamrotałam do siebie, wyglądając przez okno.
- Chyba miałaś na myśli, że to było ryzykowne - rzucił Harry - chyba nie powinniśmy organizować kolejnych wspólnych wyjść... Nikomu już nie można ufać.
Zrobiło mi się smutno. Odebrał mi kolejną rozrywkę. Chciałam tylko zaprzyjaźnić się z Perrie.
_________________________________________________________________________________
No wyrobiłam się ;D

Mam dla was super wiadomość ....... Jest już nowy rozdział (20) w oryginale....
 ale jadę na 3 dniową wycieczkę z klasą więc nie spodziewajcie się tłumaczenia wcześniej niż w piątek ;D
A w następnym rozdziale trochę się zadzieje 

xx Annie 

poniedziałek, 1 września 2014

3.18. Naiwna

- Czemu tak długo was nie było?! - zapytał Harry gdy tylko wróciłam z Niallem do busa.
- Byliśmy ścigani przez fanów Harry, czego oczekiwałeś? - westchnęłam trochę poirytowana.
- A w aptece była mega kolejka - dodał Niall - Te dziewczyny wszędzie nas szukały, nawet nie wiesz jak ciężko było kupić te tabletki.
- A co z tym? - warknął Harry wskazując na torby, które trzymałam w rękach - Kupiliście ubrania? - zapytał.
- Mówiłam ci, że ich potrzebuję - wzruszyłam ramionami i usiadłam w małym salonie, kładąc torby na ziemi.
- A ja ci powiedziałem, że później pójdziemy na zakupy - odparł loczek.
- Przepraszam, ale nie lubię nosić cały czas tych samych bokserek i stanika - rzuciłam spokojnie.
- Zrobiłaś to za moimi plecami Sophie... Jak mam ci ufać gdy nie potrafisz posłuchać prostych rozkazów?
- Czyli to był rozkaz? - zapytałam z bólem - Harry nie chcę, żebyś mi rozkazywał. Nie lubię tego.
- Wiem, to była bardziej prośba....Taka nie do odrzucenia - poprawił się. Wiedząc, że ta konwersacja ciągnęłaby się bez końca, zmieniłam temat.
- Gdzie są Anne i Louis? - zmarszczyłam brwi i podniosłam Fate z podłogi.
- Tu jesteś! - jak na zawołanie Anne wybiegła z sypialni, podskakując na zdrowej nodze. Zobaczyłam że jest lekko nieogarnięta - Masz tabletki, prawda? - zapytała. Niall podał jej najmniejszą reklamówkę, którą Anne praktycznie wyrwała mu z rąk.
- Dzięki Bogu - westchnęła - Teraz potrzebuję jeszcze szklanki wody.
- To było niemiłe - powiedział Niall marszcząc brwi - Nie możesz komuś wyrywać rzeczy z rąk - Anne kompletnie nie zwróciła uwagi na blondyna i skierowała się do kuchni obok saloniku.
- Anne Niall przed chwilą coś do ciebie powiedział - ostrzegł ją Harry.
- Słyszałam go, ale najpierw muszę się upewnić, że nie będę w sobie nosiła dziecka Louisa - warknęła dziewczyna.
- Uważaj co mówisz....
- A co byłoby w tym złego? - zapytał Louis, przerywając Niallowi. Tak jak Anne miał fryzurę "po seksie". Włosy odstawały mu we wszystkich kierunkach.
- Wszystko.
- Kilka minut temu byłaś zadowolona skarbie - powiedział Lou przesłodzonym głosem i podszedł od tyłu do mojej siostry. Patrzyłam z zainteresowaniem jak oplata ją rękoma w talii i chowa twarz w jej szyi.
- Nie. Dotykaj. Mnie - rzuciła, szybko go odpychając i zaczęła przeszukiwać półki w celu znalezienia szklanki. Louis wywrócił oczami i dołączył do Nialla, Harrego i mnie.
- Najpierw wykrzykuje moje imię, a chwilę później mnie odpycha jakbym miał ją czymś zarazić - mruknął Lou przejeżdżając ręką po włosach - Ta dziewczyna jest taka skomplikowana.
- A czy nie wszystkie takie są? - rzucił Harry - Jak poszła jej rozmowa telefoniczna?
Rozmowa telefoniczna?
- Na końcu mieliśmy małą pomyłkę, ale ogólnie zachowywała się bardzo dobrze.
- To nie była pomyłka. Skoczyłeś na mnie gdy tylko wspomniałam o wypadku w hotelu - warknęła moja siostra napełniając szklankę wodą.
- No ciekawe dlaczego.
- Wal się Anne. Louis mam nadzieję, że ją ukarałeś czy coś bo takie wpadki mogą nas kosztować całą karierę - powiedział zdenerwowany zielonooki.
- Nie użył zabezpieczenia, to nie jest wystarczająca kara? - mruknęła Anne i łyknęła tabletkę.
- Nie.
- Ty i te twoje powalone zasady - syknęła wkurzona na Harrego - Pewnego dnia trzymanie mnie i Sophie w sekrecie wyjdzie na jaw, a wtedy będę miała niezły ubaw.
Obróciliśmy głowy gdy usłyszeliśmy jak ktoś wchodzi do busa.
- Idziemy do klubu po wieczornym występie - powiedział Zayn wchodząc do saloniku - Z Little Mix - dodał uśmiechając się w moją stronę.
- Spotkam Perrie?! - krzyknęłam podekscytowana.
- Tak - odparł.
- Dziwne, coś czuję, że nie jestem zaproszona - wymamrotała moja siostra.
- Zgadłaś, Liam pewnie będzie chciał zostać więc będzie cię mieć na oku - potwierdził mulat.
- Ja mogę zostać. Nie chcę iść - westchnął Niall - Nie mam ochoty iść w zatłoczone miejsca. Wcześniejsza pogoń sprawiła, że nie czuję się dobrze.
- Pogoń?
- Goniły nas fanki - wyjaśniłam i zaczęłam głaskać Fate.
- Mnie musieli wyprowadzać z tłumu - dodał Harry - Też nie chce mi się iść do klubu.
- Nie dzisiaj. Ale możemy chyba wyjść gdzieś indziej?
- Możemy zagrać w jakąś grę? - rzucił louis.
- Nie, żadnych gier - Anne szybko pokręciła głową - Zły pomysł.
- Zgadzam się z Anne... Gry byłyby ryzykowne dziewczyny mogłyby się wygadać - pokiwał głową Zayn.
- Może pójdziemy na film?
- Tak, chcę iść na film - zgodziła się moja siostra.
- Ale wtedy nie mogłabym porozmawiać z Perrie - powiedziałam nie zwracając uwagi na bliźniaczkę.
- Później moglibyśmy zatrzymać się w kawiarni? Pełno ich w Atalncie.
- Jaki film byśmy obejrzeli?
- Co sądzicie o "Nowym obliczu Greya"? - zaproponował Harry uśmiechając się pod nosem.
- Jeśli na to idziemy to zabieram Anne - oznajmił Louis - Ta seria mnie podnieca i w ogóle.
- Jaka seria? - zapytałam w tym samym momencie co Anne.
- Co to w ogóle jest "Nowe oblicze Greya"? - zapytałam. Zapanowała nagle niezręczna cisza.
- Bardzo śmieszne - zachichotał Louis kręcąc głową - Trzecia część z trylogii 50 twarzy Greya?
- Nie żartuję, naprawdę nie wiem co to jest - zmarszczyłam brwi spoglądając na Anne - Ona też nie wie - dodałam.
- Ale jesteście osiemnastolatkami - powiedział Louis.
- Nigdy nawet nie czytałyście książek? - Harry uniósł jedną brew.
- Nie.
Harry wyjaśnisz im to? Chyba naprawdę nie mają pojęcia o co chodzi - westchnął Niall.
- Dobra to historia o kobiecie, Anastasi Steele i mężczyźnie, Christianie Grey'u którzy się kochają. Tadaaa.
- Brzmi jak gówno - zauważyła moja blond siostra - Cieszę się, że nie idę.
- Uważaj na słownictwo Anne - rzucił oschle Zayn.
- Pomijasz większą część całej historii - Louis upomniał przyjaciela - I Anne, idziesz z nami.
- Dobra, dobra. Pan Grey jest wpływowym szefem swojej własnej, ogromnej firmy. Jest bardzo bogaty i ma nieciekawą przeszłość. Anastasia Steele ma przeprowadzić z nim wywiad zamiast jej chorej przyjaciółki. Gdy tylko wchodzi do jego biura potyka się o własne nogi. Christian zaczyna jej pragnąć. Chcę ją mieć tylko dla siebie. Próbuje ją oczarować swoim wyglądem i umiejętnościami w łóżku. Koniec. A i jeszcze zmusza ją aby podpisała umowę poufności.
- Bo lubi bawić się w BDSM. Mogłeś chociaż porządnie dokończyć - Louis wywrócił oczami.
- Filmy i książki wydano zapewne w ciągu tych dwóch lat od mojej ucieczki, co? - zapytałam spokojnie a chłopcy potwierdzili - Więc po co miałabym coś takiego czytać? - warknęłam po chwili ciszy - Albo oglądać dwa pierwsze filmy? Skoro uciekłam od was i takiego traktowania. Miałam już wystarczająco dużo erotycznych scen kiedy mnie porwaliście; nie musiałam oglądać tego w kinie.
- To w sumie ma sens - powiedział Niall skupiając wzrok na telefonie - Jeśli chcecie obejrzeć ten film to grają go o 23.25 zaraz po koncercie w Plaza Theater - dodał.
- Czekaj, a ty nie idziesz? - zapytałam.
- Nie.
- Dlaczego?
- Zgaduj Sophie... - wzruszył ramionami, ale zobaczyłam jak szybko spojrzał na Harrego.
- Niall mówiłeś, ze to zaraz po koncercie? - zapytał Harry na co blondyn pokiwał głową - Dziewczyny, wygląda na to, ze idziecie na nasz dzisiejszy koncert - oznajmił loczek.
○♥○
- To jest do bani - powiedziała Anne pociągając za kajdanki, które były przykute do krzesła w przebieralni chłopaków.
- Jakbym nie wiedziała - mruknęłam, wskazując na metal na moich nadgarstkach. Zamknęłam oczy i westchnęłam. Czemu nie może mi zaufać? Mogłyśmy usłyszeć jak chłopcy śpiewają "Loved you first" na stadionie. Krzyki fanek prawie ich zagłuszały. Prawie. Westchnęłam głośno po raz kolejny. Dwu godzinny show przeciągał się w nieskończoność.
- Nie widzisz jak wasza relacja jest pokręcona? - wymamrotała Anne po raz kolejny szarpiąc kajdanki prawą ręką - Harry, który podobno cię kocha, przykuwa cię do kanapy i śpiewa jakieś niedorzeczne piosenki innym dziewczynom. To popieprzone.
- Nie przeklinaj Anne - odpowiedziałam.
- Nie no, ty też? Chyba nie zaczniesz zwracać mi uwagi za słownictwo?!
Sapnęłam głośno.
- Dobra przeklinaj sobie, ale nie płacz gdy zostaniesz za to później ukarana. Nie obchodzi mnie to - odpowiedziałam ze spokojem i przeczesałam włosy wolną dłonią.
- Jesteś powalona Sophie... Mówisz to tak jakby karanie to było coś normalnego!
- Może jest - wzruszyłam ramionami.
- Aż ciężko mi uwierzyć jak zniszczyli ci psychikę - syknęła.
- Anne! - w końcu straciłam nad sobą panowanie - Nie rozumiesz prawda?! Nie miałam wyboru! Własna matka mnie sprzedała! Dla alkoholu! I choć bardzo chcę zaprzeczyć to jednak jestem powalona! Mam syndrom sztokholmski czy coś takiego!
- Soph...
- I powiem ci jeszcze jedno; nie będzie lepiej dla ciebie dopóki nie zaczniesz tego akceptować! - kontynuowałam wskazując ręką dookoła - Dopóki nie zaczniesz być im trochę przychylniejsza, nie będziesz mogła uciec a oni nie będą łagodniejsi - dodałam słabo.
- Cóż ja tego nie zaakceptuję - warknęła - Nie ma mowy, żebym pozwoliła temu twojemu syndromowi wleźć mi do głowy - powiedziała złośliwie.
- Więc nie narzekaj gdy cię ukarzą; sama się o to prosisz.
Przez chwilę panowała cisza. W pokoju słychać było jedynie okrzyki dochodzące ze stadionu.
- Dlaczego jesteś przykuta do kanapy, co? Dlaczego ci nie ufają? Czy to też nie jest karą? - zapytała nagle Anne  opierając głowę o kanapę. Nie odpowiedziałam, zadając sobie w głowie to samo pytanie. W sumie to dlaczego? Co takiego zrobiłam? Przecież to nie moja wina, że porwał mnie ojciec. Dlaczego Harry nie może mi zaufać? 
- Sophie jesteś taka naiwna - westchnęła moja siostra i pokręciła z niedowierzaniem głową.
- Zamknij się - wymamrotałam drżącym głosem.
- Musisz przestać akceptować ich czyny... Człowiek nie może być tak zastraszany - kontynuowała o wiele delikatniejszym głosem - Sophie oni cię zmuszali do seksu gdy miałaś 16 lat...To pedofilia i to nie jest okej - naciskała na mnie.
- Wiem - powiedziałam zwijając się w kulkę - Ale tez okazali mi miłość gdy inni tego nie zrobili. Zmienili się - broniłam ich.
- Naprawdę, czy tylko sprawiają takie wrażenie?
Przez dociekliwość mojej siostry zaczęła mnie boleć głowa. Kłębiło się w niej za dużo pytań. Jestem aż tak popieprzona? Nie umiem rozróżnić dobra od zła?
- Jeśli ty i Harry macie stworzyć zdrowy związek, to czemu ci nie ufa?
- Nie wiem! - krzyknęłam i zaczęłam płakać. Mocniej oplotłam się ramionami. Własnie w tym momencie do pokoju wpadli chłopcy. Nie poruszyłam się. Nadal szlochałam wtulając głowę w ramiona.
- Co tu się stało? - zapytał Zayn z groźbą w głosie - Anne co zrobiłaś?!
- A co mogłam zrobić? - warknęła - Jesteśmy z 3 metry od siebie!
- Chodzi o słowa Anne...Co jej powiedziałaś? - dopytywał się Niall.
- Sophie? Skarbie? Hej spójrz na mnie... - wyszeptał Harry kucając obok mnie. poczułam jak odpina mi kajdanki po czym bierze mnie w ramiona - Shhh już dobrze.
- Nie, nie jest dobrze - pokręciłam głową - Nie ufasz mi - powiedziałam i spojrzałam mu w oczy.
- Znów zaczynasz ten temat Soph? - westchnął kołysząc mnie lekko. Pocałował mnie w czoło - To nie tobie nie ufam, tylko ludziom, którzy są wokół ciebie...
- Chyba sama potrafi się bronić - wtrąciła się Anne. W tym samym momencie wszyscy zaczęli coś mówić.
- Anne nikt nie pytał się o twoje zdanie - uciszył ją Liam.
- Tak tylko mówię - usłyszałam jak arogancko odpowiedziała.
- Przesadziłaś; zostaniesz z Niallem i Liamem gdy pójdziemy do kina - oznajmił Zayn.
- Nie! - zaprotestował Louis - Potrzebuję jej, żeby nie wyjść z kina z erekcją!
- Nie ma mowy żebym z nimi została.
- Anne nic po raz kolejny nie zrobię - blondyn pokręcił głową.
- Nie ufam ci. Jedyną osobą, której ufam jest Sophie, ale i tak robię to okazyjnie - powiedziała.
- Dlaczego ona może mi ufać? Czemu Anne, która zna mnie niecały miesiąc mi ufa, a ty, osoba z którą tak wiele przeszłam, nie może? - zapytałam Harrego z bólem w głosie.
- Soph ona miesza ci w głowie...Nie słuchaj jej.
- Nieprawda to on ci miesza w głowie! - Anne znów się wtrąciła.
- Czy ktoś mógłby ją wyprowadzić?! Właściwie to moglibyście wszyscy wyjść? Musze porozmawiać z Sophie na osobności.
- Pospiesz się Harry...Musimy dołączyć do Little Mix za parę minut, film zaczyna się za niecałe 20 minut - powiedział Zayn.
________________________________________________________________________________
Mam nadzieję, że choć trochę poprawił wam się humor w tym straszliwym dniu (>.<)
Do następnego!
xx Annie ♥