WAŻNE!!!

Pierwsze polskie tłumaczenie serii Sophie Miller's Stockholm Syndrome pisanej na 1dff przez sosodesj.
W opowiadaniu One Direction nie są słodcy czy mili. Historia zawiera dużo scen +18 więc jeżeli nie lubisz tego typu opowiadań, nie czytaj.
Za każdą nominację do Liebster Award czy czegokolwiek innego dziękuję, bo to znaczy, że podoba wam się moje tłumaczenie ale niestety nie odpowiadam na nie :D

wtorek, 4 marca 2014

2.48. Ścieżka Wspomnień cz. I

- Skąd dowiedziałeś się o tym? O gazecie? - zapytałam wsiadając do auta. Chłopak westchnął i zaczął wyjeżdżać ze szkolnego parkingu.
- Louis zadzwonił do nas bo zobaczył je gdy był w centrum handlowym z Eleanor. Harry i Liam chcą zorganizować spotkanie z naszymi menadżerami i wydawcą gazety. Jak dotąd artykuł ukazał się tylko w tym mieście. Mamy nadzieję, że się nie rozprzestrzeni. A teraz, co z tobą? - spojrzał na mnie przelotnie - Opowiedz mi o tym co cię wcześniej męczyło. Pozbądź się tych myśli. Powiedz mi dlaczego płakałaś.
- Nie płakałam.
- Nie kłam, widziałem przecież. Po prostu to z siebie wyduś i bądź szczera.
- Dobra.
- Zayn proszę! - błagałam - Miałeś mi pomóc! Zayn nie mogę tego zrobić!
- Możesz i nie wypuszczę cię dopóki tego nie zrozumiesz!
Musiałam mu powiedzieć o wszystkim o czym myślałam, ok kiedy przeczytałam ten artykuł a to oznaczało, że musi się dowiedzieć o głosie, który powtarzał mi, że jestem bezwartościową dziwką. Chcąc być z nim całkowicie szczera powiedziałam mu o tym, że chcę uciszyć ten głos bólem, ale chcę też aby mnie powstrzymał. Zayn jednak zrobił coś niespodziewanego. Zabrał mnie do łazienki, powyciągał z szafek wszystkie ostre przedmioty i wyszedł zamykając mnie w środku. Siedziałam tu już pięć minut i nadal cała się trzęsłam. Spojrzałam na blat i te żyletki mnie przyzywały. Wołały mnie abym wzięła je w rękę i się pocięła. Chciałam się poddać, bardzo. Ale nie mogłam tego zrobić.
- Zayn nie mogę już! - płakałam, patrząc z przerażeniem na wszystkie te przedmioty - Zaraz coś sobie zrobię! Nie jestem wystarczająco silna! - szlochałam. Jesteś słaba. Jesteś dziwką. Zasługujesz na to. -  Zayn!
- Jesteś wystarczająco silna Soph! - krzyknął zza drzwi - Wiem, ze możesz to zrobić, możesz to kontrolować.
Sięgnęłam po jedną z żyletek i trzymałam ją tuż przy bladej skórze nadgarstka. Po policzkach spływały mi łzy.
- Zayn! - zaszlochałam - Zayn jestem dziwką! Jestem bezużyteczna! I wszyscy możecie wylądować przeze mnie w więzieniu!
- Nie wylądujemy w więzieniu! Harry i Liam właśnie załatwiają sprawy z tym magazynem! I nie jesteś bezużyteczna, nie mówiąc o tym, że na pewno nie jesteś dziwką!
On mówi to tylko po to, abyś lepiej się poczuła. Jesteś jak prostytutka, która nie bierze kasy za swoją robotę.
- Proszę! Ten głos mówi mi same najgorsze rzeczy! Musisz mnie od tego odciągnąć!
- Musisz sama to powstrzymać! Wiem, że potrafisz. Pomyśl o czymś radosnym. O czymś co sprawi, że poczujesz się ważna dla nas. O czymś pozytywnym.
Niall pociął się dla mnie. Chciał mi pokazać jak wiele dla niego znaczę. Chciał żebym wiedziała jak boli gdy ktoś na kim ci bardzo zależy się potnie. 
Rzecz w tym, ze on się pociął przeze mnie. Przez ten ból jaki mu zadałam. To nie to samo. To nie jest pozytywne tylko straszne. I Niall powiedział, że znów to zrobi jeśli ja się potnę! O nie!
To tylko twoje wina. To przez ciebie Niall zaczął się ciąć. Nie jesteś dla niego wystarczająco dobra.  Zasługujesz na cierpienie.
- Zayn! Zaraz to zrobię! Jestem okropną osobą! To przeze mnie Niall się pociął! Muszę stad wyjść! Nie chcę, żeby Niall znów się pociął gdy ja to zrobię! - krzyczałam lekko przyciskając żyletkę do skóry - Zayn wypuść mnie, proszę! Nie zrobię tego jeśli będziesz przy mnie! Nie chcę sama się z tym mierzyć! Miałeś mi chyba pomóc! - płakałam i krzyczałam.
- Sophie nie wypuszczę cię stamtąd dopóki nie zwalczysz w sobie chęci pocięcia się! Sama musisz sobie uświadomić, że to ci nic nie da. Musisz to zwalczyć. Musisz zwalczyć to sama, bo ja nie będę zawsze przy tobie i nie zawsze będę mógł ci pomóc - odpowiedział poważnie - Pomyśl o czym co sprawia, że chcesz być sobą - usłyszałam zza drzwi.
Szybko przewinęłam całe swoje życie, od momentu mojego jako takiego dzieciństwa do momentu gdy mój tata zostawił mnie i mamę dla innej kobiety, przez depresyjny okres dojrzewania, sprzedanie mnie One Direction, ucieczkę od nich, aż do ponownego porwania i do tego momentu. Nie mogłam przez cały czas wyrzucić z myśli zbolałej twarzy Nialla gdy zobaczyłam go z pociętymi nadgarstkami.
- Zayn nie dam rady! Za bardzo martwię się Niallem! To wszystko moja wina! - zamknęłam oczy i lekko przejechałam żyletką po skórze.
- Pieprz to! Pomyśl choćby o Harrym! - krzyknął uderzając w drzwi. Zamarłam. Obrazy, uczucia i myśli uderzyły we mnie z całym impetem. Pomyślałam o tym gdy Harry bronił mnie przed Zaynem i o tym jak śpiewał mi do snu po tym jak się pocięłam, co właśnie teraz robię. Za każdym razem gdy mnie rani widzę w jego oczach smutek, nikły ale istniejący. Pamiętam jak często, nieważne jak bardzo go sfrustrowałam, powstrzymywał się od wyżywania się na mnie. Zdałam sobie sprawę jak bardzo go zmieniłam. Ratowałby mnie nawet jeśli miałby umrzeć. Ja zrobiłabym to samo. Zdałam sobie sprawę, że jestem dla niego naprawdę ważna. Jak bardzo kochana czułam się gdy byłam koło niego, nawet jeśli nie zawsze umiał to okazać.
O mój Boże, ja go kocham. Dlaczego zakochałam się w tym, który najbardziej mnie zranił?
Wrzuciłam żyletkę z powrotem do umywalki i zaczęłam cofać się pod drzwi oplatając się ramionami. To nie tak miało być. To nie w nim miałam się zakochać. Uderzyłam plecami o ścianę i upadłam na podłogę.
- Sophie? - zapytał Zayn nadal zza drzwi.
- Odejdź Zayn - powiedziałam chowając twarz w dłoniach i zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Usłyszałam, że drzwi się otwierają ale nie podniosłam wzroku.
- Odejdź Zayn - wymamrotałam. Chłopak tylko westchnął.
- Dlaczego jesteś taka smutna ślicznotko? Udało ci się. Nic sobie nie zrobiłaś - powiedział delikatnie siadając za mną - A przynajmniej mniej niż poprzedni...Zobacz tylko się drasnęłaś - dodał wskazując miejsce gdzie skóra była zaczerwieniona ale tylko lekko naruszona.
- Chyba zakochałam się w Harrym - powiedziałam cicho przez łzy.
- I co w tym złego? Dla mnie to było oczywiste, myślałem, że wiedziałaś.
- Jak to niby było oczywiste? Ja i Harry na pewno nie wyglądamy jak dwójka zakochanym ludzi! Przez większość czasu się ze sobą kłócimy!
- Ale bardzo szybko sobie wybaczacie, a po kłótni zazwyczaj się całujecie albo przytulacie - wzruszył ramionami.
- Skąd to wiesz?
- Harry dużo nam mówi. Może wydaje się być najgroźniejszy ale jest najmłodszy i ma bardzo słodką stronę siebie, zadaje dużo pytań - powiedział ostrożnie mulat - Chodźmy do kuchni, zrobię ci coś do jedzenia. Po odgłosach twojego żołądka wnioskuję że niezbyt dużo dzisiaj jadłaś - wstał z podłogi.
- Harry nie pozwolił mi zjeść śnia....
- Chodź Soph. I ja i ty i Harry, wiemy, że Louis dał ci rano jeść - chłopak wywrócił oczami i pomógł mi wstać - Chyba chciał cię tym przeprosić za...eh...tą wczorajszą karę.
No tak, klapsy. Chwila...
- Skąd o tym wszystkim wiesz? - zapytałam zaciekawiona - Podsłuchujesz przez drzwi czy coś?
- Nie.
- Nie wierzę ci.
- To czy to robię czy nie to moja sprawa okej? Teraz chodź już - westchnął. Podałam mu rękę i pociągnął mnie do góry. Wytarłam resztę łez.
- Ale nie powiesz Harremu co ci właśnie powiedziałam? - zapytałam delikatnie gdy prowadził mnie do kuchni.
- Jeśli obiecasz mi, że sama mu powiesz.
- Powiem mu gdy będę gotowa - zgodziłam się. Gdy będę gotowa złamać Niallowi serce. Na samą myśl poczułam ukłucie w piersi. Szliśmy z Zaynem w milczeniu, mogłam myśleć tylko o tym jak bardzo zakochałam się w Harrym i jak późno sobie to uświadomiłam.
- Masz na coś szczególną ochotę? - zapytał mulat otwierając lodówkę. Usiadłam na jednym z krzeseł przy stole.
- Soph? Na co masz ochotę? - chłopak powtórzył pytanie.
- Miskę lekarstwa na odkochanie się - wymamrotałam - Ale szklanka wódki też załatwiłaby sprawę.
- Nie dam ci teraz alkoholu.
- Dziwne, dwa lata temu nie miałeś jakoś oporów przed upiciem mnie - rzuciłam pod nosem.
- Ludzie zmieniają się z czasem wiesz? To dzięki temu świat wciąż się rozwija...dzięki zmianom. A teraz Sophie albo powiesz mi co chcesz zjeść albo przyrządzę coś czego nie lubisz.
- A skąd wiesz, że tego bym nie lubiła? - drażniłam się z nim.
- Boże Sophie - Zayn potarł skronie i widziałam, że jest na skraju wybuchu - Sophie przysięgam...
- Okej okej. Ten dziwny makaron który ostatnio dla mnie zrobiłeś...był niezły - powiedziałam.
- Nie była dziwna tylko wyjątkowa, pamiętasz? - mrugnął do mnie i zaczął wyjmować wszystkie składniki, miskę i garnek. Nalał wody do garnka i postawił go na kuchence. Wyciągnął nóż, zamyślił się na chwilę i położył go na stole - Przypomniało mi się...mam coś dla ciebie - rzucił - Możesz wrzucić makaron gdy woda zacznie wrzeć? Za chwilę wrócę a przy okazji skoczę zobaczyć co z Niallem, powiem mu o tej sytuacji z dzisiaj i w ogóle. Więc nie wiem ile mi to zajmie. Zależy czy będzie pod wpływem leków oraz czy będzie spał czy nie - wziął głęboki wdech i kontynuował - Będziesz w stanie to dla mnie zrobić? Wrzucić ten makaron- rzucił mi opakowanie - Do tego garnka - wskazał na przedmiot - Kiedy na powierzchni zobaczysz małe bąbelki, okej?
- Jezus Zayn nie jestem upośledzona - westchnęłam wywracając oczami.
- Wiem skarbie, po prostu lubię się z tobą drażnić - zaśmiał się lekko szturchając mnie w ramię - A i jeszcze...Jeśli będziesz chciała coś pociąć to te warzywa na ciebie czekają - dodał pokazując marchewki, brokuły, kalafior i pomidory - Zaraz wracam - podsumował. Patrzyłam za nim dopóki nie wyszedł a później przeniosłam wzrok na nóż, który wyjął. Wstałam z krzesła i podeszłam do niego. Złapałam rękojeść lewą dłonią. Ugh ale jestem praworęczna...Mam nadzieję, ze nie odetnę sobie palców...
Ostrożnie zmierzyłam wzrokiem ostre narzędzie i złapałam za marchewkę. Ostrożnie ją przecięłam, ostrze weszło zadziwiająco łatwo. Uśmiechnęłam się i powtórzyłam czynność upewniając się, że nie odetnę sobie palców. Gdy już pocięłam marchewki w plasterki, zaczęłam robić z nich małe kostki. Jedynym odgłosem słyszalnym w domu był dźwięk obijającego się o powierzchnię ostrza.
Zastanawiałam się nad tym co stało się kilka minut temu. Chciałam się pociąć z powodu magazynu, który mógł zagrozić karierze chłopaków. Pomyślałam o Niallu i chciałam się pociąć jeszcze bardziej. Pomyślałam o Harrym i potrzeba zniknęła. Powiedziałam Zaynowi, że zakochałam się z Harrym. Sama myśl o nim sprawiła, że przeszły mnie dreszcze a przed oczami wyobraziłam sobie jego twarz. Jego oczy, te niesamowite szmaragdowe oczy. To jak patrzył nimi na mnie z zazdrością...sprawiał, że czułam się jak jedyna dziewczyna na świecie.
Od razu zaczęłam nucić podśpiewywać sobie "Only girl in the world" Rihanny.

Want you to make me feel like I'm the only girl in the world/ Chcę, żebyś sprawił, żebym poczuła się jak jedyna dziewczyna na całym świecie
Like I'm the only one that you'll ever love/ Jak jedyna, którą kiedykolwiek pokochasz
Like I'm the only one who knows your heart/ Jak jedyna która zna twoje uczucia
Only girl in the world.../ Jedyna dziewczyna na świecie...

Ale dlaczego, dlaczego to w nim się zakochałam? W tym, który najbardziej mnie ranił?! Uderzył mnie a ja nic nie zrobiłam! Tylko mu kurwa wybaczyłam! Jak mam o tym powiedzieć Niallowi? Mogę mu złamać serce? Po tym co dla mnie zrobił?
Ale zasługuje na to, żeby wiedział. Zasługuje na moją odpowiedź odnośnie jego i mnie oraz mnie i Harrego. Muszę uwolnić go od tych uczuć, które do mnie żywi. 
A co jeśli źle zareaguje? Co jeśli...
- Hej Sophie lubisz marchewki?
Obróciłam się szybko, nóż prawie wyślizgnął mi się z ręki. Serce biło mi jak oszalałe.
- Wiesz...takie duże? - kontynuował Louis z rozbawieniem w oczach.
- O mój Boże Louis, prawie dostałam przez ciebie zawału. I prawie odcięłam sobie palce ty dupku!
Chłopak zaśmiał się i podszedł do mnie. Podkradł mi jedną marchewkową kostkę i wrzucił ją sobie do buzi.
- Więc lubisz? A lubisz chłopaków, którzy lubią dziewczyny, które lubią marchewki?
- Louis ten żart o marchewkach jest zza czasów X - Factora...Nie sądzisz, że jest już stary? - wywróciłam oczami i wróciłam do poprzedniego zajęcia.
- Może trochę - wzruszył ramionami - A co ty w ogóle robisz z nożem i to w dodatku sama, bez nikogo kto mógłby cię pilnować?
- Zayn poprosił mnie o pokrojenie warzyw - rzuciłam szybko. Staliśmy w ciszy dopóki nie skończyłam kroić marchewek. Później wrzuciłam je do miski. Przez cały czas czułam na sobie spojrzenie Louisa. 
- Pomożesz mi czy nie chcesz sobie brudzić rączek? - zapytałam wyciągając pomidory. 
- Jesteś zadziorna wiesz?
- Praktycznie tylko przy tobie - obróciłam się i mrugnęłam do niego na co się uśmiechnął.
- Cóż skarbie chętnie bym ci pomógł ale idę pod prysznic. Musze coś w spokoju przemyśleć - wyjaśnił podjadając kolejną marchewkę z miski.
- Nie jedz teraz.
- Eleanor i ja zerwaliśmy...Skończyłem to wszystko rano - zignorował mnie.
- Dlaczego? Przez ten głupi artykuł?
- Nie.
- Louis.
Spojrzałam na niego zła gdy znów podkradł jedzenie.
- Jezu straszna jesteś gdy robisz taką minę - cofnął się o krok.
- Louis przez ten artykuł zerwałeś z Eleanor czy...?
- Cóż niezbyt. Bo do tej pory chyba nie widziała tego i jeśli zrobi to co powiedziała, czyli przeprowadzi się z powrotem do rodzinnego Manchesteru to go nie zobaczy. Gdy tylko zobaczyłem pierwszy postarałem się aby do końca randki na żaden się nie natknęła. I powiedziała, że nie sprawdzała maili.
- Wyprowadza się? - zapytałam zaskoczona.
- Tak, już wcześniej miała takie plany a ja powiedziałem jej, że nie umiałbym żyć w związku na odległość. I zerwaliśmy. Znów jestem wolny! - ucieszył się - Wiesz co to znaczy?
- To była jednorazowa przygoda - powiedziałam wrzucając pomidory do miski.
- Tylko tak o mnie myślisz? No dzięki.
- Sam myślisz o każdym pod względem seksualnym i zdradziłeś Eleanor ze mną - odparłam.
- To nie znaczy, że wyrywam sobie panienki tylko na jedną noc.
- Nie możesz mnie winić za to, że myślę inaczej.
- Ahh jesteś dzisiaj nudna. Zbyt poważna i na wszystkich się wyżywasz? Coś chodzi ci po głowie. Mogę się założyć. I nie chodzi tylko o artykuł. Chcesz iść ze mną pod prysznic? Odstresować się? - uniósł brew.
- Nie po wczoraj nadal boli mnie tyłek geniuszu. I muszę zrobić makaron.
- Nawet jeszcze go nie wsypałaś do garnka - zauważył Louis.
- Musze poczekać aż woda się zagotuje.
- Wiem i wiem też, że właśnie się gotuje.
Spojrzałam na garnek i rzeczywiście na powierzchni wody pojawiły się bąbelki. 
- Louis idź pod prysznic! Rozpraszasz mnie - westchnęłam wrzucając makaron do wrzącej wody.
- Dobra, do zobaczenia - westchnął zostawiając mnie samą w kuchni. Wzięłam łyżkę i zaczęłam mieszać makaron. Usłyszałam głośne kroki i trzaskanie drzwiami. Zaraz, Louis chyba nie jest na mnie wściekły za to, że nie poszłam z nim pod prysznic, co? 

Obróciłam się i zostałam mocno popchnięta na blat. Po chwili poczułam czyjeś usta na swoich.

27 komentarzy:

  1. Super kiedy nn mniej więcej ?? :* :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze świetny rozdział :** Nie mogę doczekać się nn xD Proszę dodaj szybko <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny jak zwykle z resztą ;)
    Czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny jak zawsze. Czekam na nn. Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  5. Omg . Oby jak najszybciej druga czesc byla ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ej kto to zrobił ? nooooo !!!
    Nie zostawia się tak ludzi !
    To nie chumanitarne !
    świetny rozdział. Bardzo lubię twoje tłumaczenie. Świetnie to robisz

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww.. Cxekam na neeext z nadzieja ze bd w nim jakies ooostre sceny xD emmm too kiedy mg spodziewac sie nectaa? Xd

    OdpowiedzUsuń
  8. nie moglam sie juz doczekac tego rozdzialu xdd mysle ze to Harry do niej przyszedl do kuchni xd No bo chybq nie Zayn, a Lou poszedl pod prysznic xd No chyba ze Niall ale to tez nie x

    OdpowiedzUsuń
  9. nie moglam sie juz doczekac tego rozdzialu xdd mysle ze to Harry do niej przyszedl do kuchni xd No bo chybq nie Zayn, a Lou poszedl pod prysznic xd No chyba ze Niall ale to tez nie x

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejj... kolejny rozdział.
    Dzięki, że chociaż dodajesz.
    Czasami... :/
    Wg mnie to będzie Harry.
    Louis poszedł pod prysznic, Zayn miał coś do obgadania z Niall'em, a Liam by tego nie zrobił.
    Zostaje nam tylko Harry.
    Czekam do następnego rozdziału, który mam nadzieję pojawi się niedługo!!
    (szkoda, że już nie dajesz dat rozdziałów, bo jakaś tam kłótnia miała miejsce. Pomyśl, że niby "ukarałaś" dwie osoby kłócące się.
    Fajnie.
    Ale my też chcemy wiedzieć kiedy będzie rozdział, a nie sprawdzać co 10 minut czy dodałaś nową notkę.
    To się robi nudne i myślę, że przez to możesz stracić czytelników.
    Bez urazy, ale zawiodłam się na tobie.

    Mrs. Styles

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie dodaję dat bo faktycznie nie wyrabiałam się z nimi więc na dłuższą metę nie miało to sensu. Może jak przetłumaczę coś do przodu to wtedy dodam datę :D

      Usuń
  11. Naprawdę, czasem bardzo łatwo zgubić się w uczuciach chłopaków tutaj. ale i tak świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Możesz mi powiedzieć kiedy będzie next tak mniej więcej ? Byłabym Ci bardzo wdzięczna ;** Ps. Ten rozdział jest taki sweet ♥ i Soph kocha Hazzę oł jea xd ♥ /Tynka ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny! ! Nienawidze jak urywają w takim momencie Xd na kiedy planujesz wstawić next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w piątek? (ale nie wiem na 100 %)

      Usuń
  14. prosze ,like
    https://www.facebook.com/pages/One-Direction-moim-narkotykiem/1382570458649224?ref=hl :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dafuq oby to byl harry ksmsksjslasbsnshsj swietny rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wiem, że to Harry. On jest wkurzony, że to wszystko było w gazecie i teraz będzie chciał ją przelecieć. Kochają się awwww...
    Teraz będzie Love Forever.
    Harry nie da jej tych tabletek i ją przeleci, a potem będą mieli dziecko *-*
    Takie malutkie z loczkami, a tak wgl to jak wygląda Sophie?
    Nie mogę sobie wyobrazić dziecka jak nie wiem jak wygląda matka.
    Ona ma ciemne czy jasne włosy, czy może rude. Kręcone, falowane czy proste, bo oczy ma niebieskie. Niall do niej mówił jak pierwszy raz chciała uciec
    "Jakie twoje oczy są niebieskie, gdy płaczesz" czy coś w tym stylu.
    HOPHIE SHIPER FOREVER <333
    Wiedziałam, że ona go kocha, to takie mega słodkie.

    OdpowiedzUsuń
  17. zajebisty!- jak zawsze, czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  18. teraz pisz jak najszybciej następny,Sorki za anonim :*

    OdpowiedzUsuń
  19. 1 chciałabym cię bardzo przeprosić ale nie mogłam skomentować wcześniej z powodu braku dostępu do neta .. Dalej go nie mam więc pisze na tele i z góry przepraszam za błędy
    2 Dobrze ze Zayna w porę przyjechał i pomógł sie uporać Sophie z problemami.. Jeah wreszcie przestała sie ciąć DUMNA JA !

    3 liczyłam na to ze w tym rozdziale będzie randka z Hazza.. Smutam troszeczkę i nie mogę się ddoczekać tego wątku.. Wcześniej wydawało mi się ze wolałam żeby była z Niallerkiem a teraz zdecydowanie kibicuje Hazzie.. Sorki Ni
    4 Aww wreszcie znów się robi gorąco xD. Oby wróciły sceny +18 Boże dziewczyno dlaczego przerywasz w takim momencie.. Chyba serio chcesz żebym umarła z ciekawości..
    POZDRAWIAM U DO NASTĘPNEGO :** @KLLAUDUCHY2

    OdpowiedzUsuń
  20. Boooże ten rozdział był swietny i zżera mnie ciekawość kto to był, więc proszę dodawaj szybko choc wiem że masz swoje życie <3 uwielbiam to tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam pytanko ;D Jak wygląda Sophie ? ;d . A tak na marginesie boooski blog ;33

    OdpowiedzUsuń
  22. I znowu zeszło na Harrego, jak kurwa każde fajne opowiadanie! -,-
    aż miałam ochotę rzucić laptopem. Czytałam to pięć godzin, żeby na końcu się rozczarować. Jebać to.

    OdpowiedzUsuń