WAŻNE!!!

Pierwsze polskie tłumaczenie serii Sophie Miller's Stockholm Syndrome pisanej na 1dff przez sosodesj.
W opowiadaniu One Direction nie są słodcy czy mili. Historia zawiera dużo scen +18 więc jeżeli nie lubisz tego typu opowiadań, nie czytaj.
Za każdą nominację do Liebster Award czy czegokolwiek innego dziękuję, bo to znaczy, że podoba wam się moje tłumaczenie ale niestety nie odpowiadam na nie :D

niedziela, 14 grudnia 2014

3.23. Dobro i zło

Perspektywa Sophie

Harry i ja siedzieliśmy w taksówce wiozącej nas do hotelu. Trzymaliśmy się za ręce, a moja głowa spoczywała na jego ramieniu. Skrzywiłam się gdy przypomniałam sobie słowa doktora.
- O czym myślisz? - zapytał chłopak całując mnie w czoło.
- O tacie - odpowiedziałam wzdychając.
- czemu o niem? - Harry zesztywniał.
- Nie wiem... Chciał mnie skrzywdzić, żebym zrozumiała jak mocno cię kocham. Kto robi coś takiego własnej córce? Kto krzywdzi osobę którą kocha aby udowodnić swoje racje? - zmarszczyłam brwi. Harry milczał przez kilka sekund, po czym powiedział:
- Ludzie mają różne wyobrażenie tego co jest dobre i tego co jest złe...Może myślał, że robi dobrze, nawet jeśli tak nie było
- Czy ty go bronisz?
- Nie, nienawidzę go. Nie tylko sprawił, że przez miesiąc czułem się jak śmieć, to jeszcze  skrzywdzil ciebie - odpowiedział szybko, marszcząc przy tym brwi - Ale ludzie zachowują się ekstremalnie gdy myślą, że postępują właściwie... Na przykład Islamscy ekstermiści czy nawet chrześcijańscy; są gotowi zabić wiele osób w imię swojego boga. My uważamy to za szaleństwo, a dla nich to właściwa rzecz.
Pokiwałam głową.
- Czemu w ogóle wspominasz o ekstermistach? Znaczy, czy nie mogliby zachowywać się jak zwykli muzłumanie i chrześcijanie i próbować żyć z innymi w pokoju, bez względu na czyjąś religię? Niby dlaczego mój tata musi zachowywać się tak ekstremalnie?
- Nie mam pojęcia.
- Razem będzie 20.75 - powiedział kierowca zatrzymując auto. Harry założył okulary przeciw słoneczne i wręczył mu 30 dolców.
- Zatrzymaj resztę - rzucił zanim wyszliśmy z auta. Hazz narzucił na głowę kaptur i objął mnie ramieniem - Po prostu patrz się na chodnik okej? Nie chcę, żeby ktokolwiek nas rozpoznał - poinstruował mnie i zsunął dłoń na moje biodro. Pokiwałam głową i opuściłam głowę śledząc nasze stopy gdy szliśmy do hotelu. Harry był cały spięty gdy przechodziliśmy przez lobby. Dużo ludzi na nas patrzyło.
- Nie podnoś głowy - wymamrotał prowadząc nas do windy. Gdy tylko weszliśmy do środka chłopak wyraźnie się rozluźnił, zdjął kaptur i okulary. Obserwowałam go, gdy patrzył na migające cyfry mijanych pięter, jego ciemne nieułożone włosy, wysoką sylwetkę i perfekcyjną twarz. Gdy nasze spojrzenia się spotkały, uśmiechnął się, a w jego policzkach pojawiły się dołeczki.
- Na co patrzysz? - zapytał posyłając mi szeroki uśmiech.
- Na ciebie - odpowiedziałam, także uśmiechnięta.
- Dlaczego?
- Bo moim oczom podoba się to co widzę.
- Cóż panno Miller, moje też nie narzekają - wyszeptał przybliżając się do mnie. Ujął moją twarz w swoje duże dłonie - Jest mi naprawdę przykro z powodu ostatniej nocy.
- To mój mózg jest temu winny - wzruszyłam ramionami - To nie twoja wina - dodałam, a mój wzrok powędrował na jego usta. Chłopak zaśmiał się po czym delikatnie mnie pocałował.
- Kocham się - wyszeptał.
- Ja ciebie też - odpowiedziałam i znów go pocałowałam. Gdy tylko nasze usta się spotkały, drzwi windy otworzyły się.
- O mój Boże.
Harry zasłonił mnie swoim ciałem gdy mała grupka nastolatek weszła do windy.
- Harry Styles?! - usłyszeliśmy podekscytowane piski w małej windzie.
- Dziewczęta proszę zachowujcie się spokojnie... Podpiszę co tylko chcecie, zrobię sobie z wami zdjęcia, ale nie chcę żebyście ześwirowały - powiedział spokojnie Harry, cały czas stojąc przede mną. Dziewczyny zaczęły wyciągać z kieszeni różne przedmioty, a Harry wyjął z płaszcza marker.
- Ta dziewczyna... Widziałam ją już wcześniej - zauważyła jedna z nich, podczas podpisywania.
- Gdzie ją widziałaś? - zapytał Harry marszcząc brwi.
- Na twitterze...Jakaś grupka dziewcząt stąd wstawiła zdjęcia kilka godzin temu...Były zamazane ale to na pewno była ona.
- Kim ona jest? - zapytała kolejna. Harry spojrzał na mnie przelotnie. Powie im prawdę czy nie?
- Jest moją dobrą przyjaciółką - skłamał.
- Na zdjęciu była z Niallem.
- Bo z resztą też się przyjaźni - poprawił się Hazza.
- To dlaczego całowaliście się, gdy weszłyśmy?
- Jest Francuską. To jedna z ich starych tradycji...Całują się na przywitanie - rzucił chłopak zmyślając coś na prędko.
- Nie wiedziałam o tym.
- Tylko w niektórych rejonach Francji jest to popularne - odezwałam się, udając, że słabo mówię po angielsku.
- Oh - dziewczyna posłała mi dziwne spojrzenie - Przypomnij mi, żebym nigdy nie wybrała się do Francji - wyszeptała do koleżanki. Druga pokiwała głową. W końcu winda zatrzymała się na ich piętrze.
- Miło było was poznać - pomachał im Harry - Mogłybyście zachować to w sekrecie? Nie chcemy tu żadnej dramy... - dodał. Wszystkie pokiwały głowami i zachichotały trzymając świeżo podpisane przedmioty w dłoniach.
- Dziękuję - Harry posłał im uśmiech, znów pomachał i wcisnął guzik zamykający drzwi.
- Serio? - zaśmiałam się gdy winda znów ruszyła - Francuska tradycja? To najbardziej niedorzeczna rzecz jaką kiedykolwiek słyszałam.
- One to kupiły - odpowiedział mi uśmiechem i zaciągnął mnie w róg. Wcisnął guzik 15 piętra - Nie jesteś zła, że nie powiedziałem, że jesteś moją dziewczyną?
- Nie, bo jakbyś to powiedział, to na pewno by to ogłosiły całemu światu...A wtedy przyciągnęlibyśmy zbyt dużą uwagę mediów i mój tata mógłby mnie znów znaleźć. Im mniej osób o mnie wie tym lepiej - westchnęłam.
- Ale denerwuje cię to?
Moje serce podskoczyło gdy winda się zatrzymała. Drzwi piknęły oznajmiając nam, że już jesteśmy.
- Trochę. Chodzi o to, że jesteś mój. I jeśli sytuacja by na to pozwalała, to owszem chciałabym abyś powiedział każdemu, że jestem twoja a ty mój - dodałam gdy szliśmy korytarzem.
- Kiedy przyjdzie na to czas, cały świat się o nas dowie - obiecał pukając w drzwi z numerem 1567.
Otworzył nam Niall wcinający bekon.
- Idealnie na czas - powiedział - Śniadanie jeszcze nie wystygło - rzucił, wpuszczając nas do dużego apartamentu, po czym bez słowa  udał się do małej jadalnie gdzie cała reszta jadła naleśniki, francuskie tosty, bekon, jajka i owoce.
- Hejka Soph! - przywitał mnie Zayn wgryzając się w kawałek owocu - Jak tam?
- Lepiej niż wczoraj - rzuciłam.
- No mam nadzieję. Co tak w ogóle się stało?
- Ta rzecz, którą mój tata we mnie wmusił - wyjaśniłam - Miałam koszmar i w tym samym czasie moje ciało próbowało się tego pozbyć, mój mózg nie wytrzymał i krew zaczęła mi lecieć z uszu.
Wszyscy przestali jeść.
- Co?
- No, ale już jest dobrze.
- Twoje rzeczy zaczęły krwawić...przez lek?! - krzyknął oszołomiony Louis - Mógł być śmiertelny! Czy twój tata w ogóle wiedział o efektach ubocznych?!
- Nie mam pojęcia.
- Chyba o tym nie wiedział - wtrąciła się moja siostra - Nie zaryzykowałby jej życiem.
- Ty tak myślisz.
- Nie, ja to wiem - warknęła na Liama - Zawsze chciał dla nas tego co najlepsze!
- Oczywiście... Najlepiej jest zostawić jedną córkę z matką alkoholiczką, a drugą oddać do sierocińca na drugim końcu świata. A później próbować odzyskać tą drugą, szukając jej po drugiej stronie globu tylko po to, aby zabrać ją na wycieczkę dookoła świata, chcąc odebrać pierwszą córkę ludziom, którzy się o nią troszczą bardziej niż rodzina i o nią dbają. Oczywiście, zrobiła dla was to co najlepsze - odciął się sarkastycznie Liam. Niall przytrzymał Anne zanim rzuciła się na Liama.
- Nie masz o niczym pojęcia! - krzyknęła próbując wyrwać się Niallowi - Ty piep....
Niall zasłonił jej usta dłonią, zatrzymując obelgę.
- No weź Anne, uspokój się - powiedział.
- Nie! Ten pieprz...
- Jeśli chcesz poprzeklinać, to nie rób tego tutaj - poradził jej blondyn, wyciągając ją z pokoju.
- Chyba nigdy nie nauczy się zamykać w odpowiednim momencie - Zayn pokręcił głową gdy tylko wyszli z pokoju.
- Nauczy się - westchnął Louis.
- Tak poza tematem, pójdę przygotować kąpiel dla Sophie - zaproponował Harry zgarniając ze stołu kilka owoców.
- Tylko się streszczać - uprzedził mulat wyciągając telefon - Wyjeżdżamy za dwie godziny.
- Jasne - Harry złapał mnie za rękę i zaprowadził do dużej łazienki. Położył owoce na umywalce i odkręcił ciepłą wodę - Z bąbelkami? - zapytał podnosząc płyn do kąpieli. Pokiwałam głową.
- Zaraz wrócę - powiedział gdy wanna była pełna - Przyniosę czyste ubrania - obserwowałam jak wychodzi, zdjęłam koszulkę, spodnie i bieliznę gdy tylko zamknął za sobą drzwi. Odetchnęłam z ulgą gdy zanurzyłam się w ciepłej wodzie. Zamknęłam oczy i oparłam głowę o krawędź wanny. Chciałam oczyścić umysł z ponurych myśli. Wyobraziłam sobie, że leżę na chmurze i dryfuję w powietrzu.
- Wyglądasz na zadowoloną - zauważył Harry wyrywając mnie z zamyślenia.
- Bo jestem - odpowiedziałam - Nie pamiętam kiedy ostatni raz brałam kąpiel - dodałam wzdychając - Chyba miałam z 15 lub 14 lat.
- Hmm - uśmiechnął się siadając na małym taborecie - Chcesz owocka? - zapytał wskazując na maliny.
- Po kąpieli - odpowiedziałam. Na chwilę zapadła cisza - Chcesz do mnie dołączyć? - w końcu zapytałam.
- No raczej - ucieszył się i zaczął się rozbierać. Przesunęłam się do przodu, żeby mógł za mną usiąść. Westchnął gdy jego ciało zanurzyło się w ciepłej wodzie. Oparłam głowę na jego torsie gdy chłopak wyciągnął nogi przed siebie, tak, ze znajdowałam się pomiędzy nimi. Pocałował mnie w ramię.
- Jesteś idealna, wiesz o tym? - zapytał przejeżdżając dłońmi po moich ramionach. Zamknęłam oczy i jęknęłam cicho gdy zaczął całować mnie po karku - Pamiętasz tą wycieczkę, która planowałem dwa miesiące temu? - zaczął, powoli masując mi plecy - Tą świąteczną. Cóż chciałem zabrać cię na Malediwy, taka mała grupka wysp koło Indii, gdzie są podwodne hotele i gdzie nikt nas nie zna. Bez paparazzi, fanów. Tylko ty, ja i reszta zespołu. Byłoby super. Na pewno często bralibyśmy kąpiele z bąbelkami, pływali z żółwiami i wylegiwali się na plaży.
Uśmiechnęłam się i znów zamknęłam oczy, pozwalając Harremu trzymać mnie w ramionach.
- Później polecielibyśmy do Australii i podwójnie świętowalibyśmy Nowy Rok, w dwóch miastach o różnej strefie czasowej - dodał.
- Jakie były twoje postanowienia noworoczne? - zapytałam zaciekawiona.
- Troszczenie się o ludzi, których kocham - odpowiedział cicho, mocniej mnie przytulając - A twoje?
- Nie miałam żadnych... Nie obchodziliśmy nowego roku. Tak samo jak Bożego Narodzenia - wymamrotałam. Spojrzałam na niego - Beznadziejnie jest być przywiązanym do krzesła i patrzeć jak twój ojciec i twoja siostra dają sobie prezenty - zasmuciłam się.
- Na pewno - pokiwał głową - Mam nadzieję, że próbowałaś uciec od ojca?
- Więcej niż raz - zaśmiałam się - Był wściekły. Coraz mocniej przywiązywał mnie do krzesła, aż ledwo co oddychałam. A później, po paru tygodniach trochę mi odpuścił, bo w miarę dobrze się zachowywałam. Mimo to, cały czas pragnęłam znaleźć się w twoich ramionach - westchnęłam, przyciskając głowę do jego torsu i obejmując go ramionami. Harry podniósł mój podbródek i musiałam na niego spojrzeć.
- Obiecuję, że nie pozwolę aby coś takiego wydarzyło się ponownie - wyszeptał i nachylił się aby mnie pocałować. Westchnęłam, zamknęłam oczy i chciałam aby trzymał mnie tak już na zawsze - Chcesz, żebym cię umył? - zapytał po paru minutach.
- Tylko jeśli ja będę mogła umyć ciebie - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Zgoda. Ty myjesz mi włosy, a ja tobie ciało a później się zamieniamy? - zaproponował trzymając już gąbkę. Pokiwałam głową i przesunęłam się aby usiąść na jego udach. Sięgnęłam po szampon. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu gdy Harry namydlił dłonie i zaczął masować moje ramiona, przesuwając się w stronę ramion, a później wracając do szyi. Był skupiony. Wycisnęłam szampon na ręce i wmasowałam go w jego loki. Myłam mu głowę jak najdokładniej. Nagle sapnęłam gdy ścisnął moje piersi.
- Co? - uśmiechnął się łobuzersko, powtarzając czynność.
- Harry - jęknęłam cicho, łapiąc go za rękę i przyciskając ją do moich piersi.
- Nie będziemy tego robić podczas kąpieli, wszędzie nachlapiemy - ostrzegł unosząc jedną brew.
- Lubię, gdy mnie dotykasz - wymamrotałam - Ale nie znaczy to, że chcę się cały czas pieprzyć.
- Wiem, po prostu cię drażniłem - uśmiechnął się, składając długi pocałunek na moim obojczyku, łapiąc mnie za piersi. Złapałam go za twarz i przyciągnęłam ją do swoich ust. Objął mnie ramionami w talii i przyciągnął do siebie, zamykając nas w intymnym uścisku - Kocham cię - wyszeptał. Zgarnęłam trochę piany i rozsmarowałam mu ja na nosie.
- Ja ciebie też kocham - odpowiedziałam. Zaczęliśmy się opłukiwać z piany. Gdy już skończyliśmy, zamieniliśmy się rolami. Teraz on mył mi włosy, a ja jego ciało. Ścisnęłam gąbkę w ręce, po czym przyłożyłam ją do jego torsu i zaczęłam zataczać kółka.
- Jesteś idealna - powiedział, masując mi głowę.
- Jestem daleka od ideału Harry - wymamrotałam, myjąc jego kark i ramiona.
- Dla mnie jesteś idealna. I tylko to się liczy - odpowiedział patrząc mi prosto w oczy.
○♥○

Padało jak z cebra gdy jechaliśmy w przytulnym tour busie. Louis i ja siedzieliśmy naprzeciwko siebie w małym saloniku, w tle grała muzyka, a ja głaskałam Fate. Niall był w kuchni z słuchawkami na uszach i gitarę w ręce. Harry uciął sobie drzemkę. Po przejściach ostatniej nocy był bardzo zmęczony. Liam siedział na twitterze, w sypialni. Anne i Zayn siedzieli w dużej sypialni i poważnie o czymś dyskutowali. Oderwałam wzrok od kota gdy Louis usiadł obok mnie.
- Co tam Sophieboo? - westchnął.
- Co z tobą? - zmarszczyłam brwi i spojrzałam na niego zaniepokojona.
- Co masz na myśli?
- Louis umiem stwierdzić, kiedy jesteś przybity: wyglądasz właśnie tak - rzuciłam - Nieszczęśliwie.
- Twoja siostra. To przez nią - powiedział, zamykając oczy i masując skronie - Nie rozumiem jej - dodał i ciężko westchnął.
- Ja też nie zawszę ja rozumiem - rzuciłam po chwili zastanowienia - Może spróbuj postawić się w jej sytuacji?
- Staram się jak mogę, żeby być dla niej miły, a ona nadal chce mnie wsadzić za kratki...Nie chcę isć do więzienia Soph - powiedział ze smutkiem w głosie - Ona nie chce się przystosować tak jak ty...Dlaczego?
- Ona ma kogoś kto czeka na jej powrót, a ja nie miałam nikogo. I ja chyba jestem bardziej zboczona niż ona, więc - wskazałam dookoła - Było mi łatwiej z tym żyć - zachichotałam. Na jego ustach pojawił się słaby uśmiech.
- Coś mi się nie wydaje, że jesteś bardziej zboczona, skarbie...Anne może i nie lubi nagości, ale na pewno lubi seks w ubraniach tak samo jak zasłonięte oczy i założę się, że spodobałoby jej się lekkie BDSM. Może ma nawet kompleks ojca - Lou pokręcił głową i wyszczerzył zęby. 
- Może i bdsm by polubiła, ale kompleks ojca? Nie ma mowy - zdziwiłam się.
- Mogę się o to założyć.
- Serio? Ile dajesz? - zapytałam dla zabawy.
- Stawiam 10 tysięcy funtów na to, że by jej się spodobało.
- Stawiam wszystkie swoje ubrania, że tego nie polubi.
- Więc jeśli wygram, będziesz chodziła naga, a jeśli przegram, dam ci 10 tysięcy, okej? - zaproponował wyciągając w moją stronę rękę.
- Okej - wzruszyłam ramionami i uścisnęłam jego dłoń - Czemu nie?
- To chyba najgłupszy zakład, o którym słyszałem - wtrącił się Niall wkładając słuchawki do kieszeni - I uwierzcie mi, słyszałem ich dużo - westchnął, przysiadając się do nas na kanapie - Ona nawet nie chce z tobą rozmawiać Lou - westchnął blondyn. Nasze spojrzenie powędrowały w stronę telewizora gdy Niall go włączył i otworzył sobie paczkę czipsów.
- Nie potrwa to długo. Nikt nie jest w stanie gniewać się na mnie dłużej niż przez kilka godzin - powiedział Louis - Odezwie się do mnie wieczorem.
- Chcesz się założyć? - zapytał Irlandczyk.
- Jasne.
- Dlaczego nie chce z tobą rozmawiać? - zmarszczyłam brwi.
- Tak jakby wepchnąłem jej rano do gardła swojego kutasa i...
- Starczy, Niall jestem po twojej stronie. Nie odezwie się do ciebie, Lou - rzuciłam szybko. Nie ma mowy, że tak łatwo mu wybaczy.
- A ja jestem po stronie Louisa - rzucił Harry przeciągając się - Myślę, że może być bardzo przekonujący gdy się postara.
- Ale Anne jest nieokiełznana. Naprawdę - zauważyłam.
- O co się zakładacie? - Liam wszedł do pokoju. Spojrzałam na Nialla.
- Zakładamy się o...
- Zakładamy się o wolność Sophie - powiedział Niall. Aż się zachłysnęłam. Co?!
- Super. My przeciw wam - Harry pokiwał głową - Jeśli Anne odezwie się do Louisa przed północą, nie będziesz narzekała przy związywaniu cię przed koncertem - powiedział patrząc na mnie.
- A jeśli my wygramy, pozwolimy jej wziąć udział w naszym koncercie - zaczął Niall - W pierwszym rzędzie, z siostrą.
- I tak wygramy - lokowaty pokręcił głową.
- A co ja z tego będę miał? - jęknął Louis.
- Satysfakcję z tego, że Anne się do ciebie odezwała.
Umilkliśmy gdy autobus się zatrzymał. Wyjrzałam na zewnątrz.
- Jesteśmy po środku niczego - zmarszczyłam brwi patrząc na deszcz - Dlaczego się zatrzymujemy?
- To dziwne - Liam pokiwał głową i sprawdził telefon - Zapytam kierowcy.
Wszyscy siedzieliśmy cicho czekając na powrót Liama. Harry wcisnął się pomiędzy Nialla i mnie na kanapę. Chciał mnie przytulić ale się odsunęłam.
- Dlaczego? - posmutniał - Pozwól mi się kochać.
- Założyliśmy się przeciwko sobie Harry... Nie będę bratać się z wrogiem - powiedziałam drażniąc go i wstałam aby znów usiąść obok Nialla. Liam wrócił w chwili gdy Harry chciał mi się odgryźć.
- Jest jakiś wyciek benzyny. Kierowca wezwał mechanika z niedaleka. Naprawię to w jakieś piętnaście minut - powiedział brunet - Będziemy spóźnieni tylko około pół godziny. Dam znać Paulowi, jeśli jeszcze o tym nie wie - dodał wstukując numer i przykładając telefon do ucha.
- Pójdę powiedzieć Zaynowi co się stało - powiedział Harry. Wstał i ziewnął przeciągle.
- Louis nagle złapał moją kotkę, która miałknęła zaskoczona.
- Oddaj mi Fate, przestraszyłeś ją - rzuciłam.
- Fate jest po naszej stronie - odparł głaszcząc ją po łebku - Ona też nie chce bratać się z wrogiem, jak to ładnie ujęłaś.
- Ona nie jest po twojej stronie.
- Jest.
Kłóciliśmy się przez chwilę zanim Harry wszedł wkurzony do pokoju.
- Twoja siostra jest irytująca - westchnął i opadł na sofę.
- Mi to mówisz? - odezwał się Louis.
- Jakby nie mogła podporządkować się zasadom. Toczyli z Zaynem zażartą dyskusję gdy wszedłem i...
Harremu przerwała Anne wpadająca do salony z Zaynem za sobą. Louis, Niall i ja podbiegliśmy do okna obserwując jak Anne idzie przez mokrą łąkę.
- Anne wracaj tutaj! - rozkazał jej Zayn. Moja bliźniaczka coś odpowiedziała ale uciszył ją deszcz bębniący o szyby. Mulat wyszedł w deszcz po Anne.
- Przeziębi się - powiedział Niall po czym z Louisem wrócili na kanapę. Ja, zaciekawiona nadal patrzyłam na sytuację za oknem.  Moje oczy rozszerzyły się ze zdumienia gdy zobaczyłam jak Zayn całuje Anne, a ona mu odpowiada tym samym. Nadal zszokowana wróciłam na miejsce. Zayn?! Dlaczego pocałowała Zayna?! On nawet nie starał się być dla niej miły! Drzwi autokary otworzyły się po paru minutach.
- Zayn zła...
Louis zatrzymał się w połowie zdania, obserwując jak przemoknięty Zayn trzyma Anne za rękę i prowadzi ją do sypialni, oboje byli widocznie podnieceni. Zauważyłam, że Lu mocniej zacisnął ręce na oparciu kanapy.
- Może powinniśmy...
- Nie, dajmy im spokój. Chociaż raz nie protestuje - przerwał Niallowi Harry.
- Co jeśli będzie tego żałowała? - zapytał Louis po chwili zastanowienia - Powinniśmy ich powstrzymać. Anne nie jest zbyt stabilna jeśli chodzi o związek z nami. Tak nie naprawimy relacji.
- Może właśnie tego potrzebuje. Bez zobowiązań - odparł zielonooki.
- Skąd wiesz, że to bez zobowiązań? - zapytałam.
- Bo to Zayn. Trochę zajmie mu zapomnienie o byłej...I z jakiegoś powodu pomaga mu seks z wieloma laskami. To jego sposób na poradzenie sobie z zerwaniem - wyjaśniał Liam, wsuwając telefon do kieszeni - Lepiej niż inni wiesz, że każdy z nas ma swoje sposoby na radzenie sobie z bólem.
Mój wzrok od razu powędrował do blizn na nadgarstkach i poczułam jak Niall obok mnie się spina.
- Nie martw się tym, to tylko taka faza.
Mam nadzieję, że masz rację Liam, bo wszystko mogłoby się popsuć jeśli się mylisz.
________________________________________________________________________________
Przepraszam, że z opóźnieniem ale klawiatura zaczęła mi szwankować...Chyba czas wymienić baterie.

Kolejny rozdział w czwartek (jeśli uda mi się przetłumaczyć wcześniej to od razu dodam i was powiadomię na tt) :D

Powodzenia w ostatnim tygodniu szkoły!

xx Annie

27 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :) Trochę zaskoczyła mnie ta akcja z Zaynem i Annie . Czekam na kolejny :D / Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze świetny rozdział :) już nie mogę doczekać się kolejnego xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Super.. Ale wolę żeby Anne była z Lou ;// <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Prrrrooooosssszzzzeeee dodaj wcześniej rozdział ja poprostu kocham to opowiadanie ;) chyba się uzależniłam heh rozdział boski zresztą jak zawsze i do tego długi po prostu love ;) dzięki za rozdzialik
    Paula

    OdpowiedzUsuń
  5. super rozdział nie mogę się doczekać rozdziału :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu rozdział świetny mam nadzieję że uda ci się dodawać wcześniej nowy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny, dziękuje za tłumaczenie

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś świetnaaa :D Chciałabym żeby Anne była z Lou :D

    OdpowiedzUsuń
  9. O jaa, Zayn i Anne?! :O Nie moge uwierzyc. Czytalam to zdanie z dziesiec razy. I nadal to do mnie nie dociera. Ale jezeli beda razem to zaczne im kibicowac. Lou mnie troche wkurza z tymi wahaniami nastrojow. ;-; Wole Zayn'a. Czyli teraz Anne to Sophie, Zayn to Harry, a Lou to Niall. Hah.
    A co jezeli to jest kolejny sposob na uwolnienie sie, An? Moze ona chce, zeby jej zaufali, a potem BAM. Ucieknie? ;3
    No, nie wazne. Zobaczymy co sie stanie w nastepnym rozdziale :)
    Juz nie moge sie doczekac czwartku (; /Oliff

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta scena z Zaynem i Anne jest opisana w one shocie z Zaynem xd Od razu skojarzylam haha
    Bardzo dobrze ja od poczatku kibicuje Anne i Zaynowi <3
    Byle do czwartku dziekuje Ci,ze tłumaczysz <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również jestem za AnniexZayn <3 Lou mnie denerwuje.... I jeszcze ten zakład =.=
      Było by słabo gdyby wygrał Louis moim zdaniem, Sophie bez ubrań jeeej -.-

      Usuń
    2. Jestem z wami xd Całkowicie się zgadzam i też rozpoznalam tą scenkę

      Usuń
  11. kocham kocham kocham kocham że tłumaczysz to opowiadanie !
    Czekam na Annie mam nadzieję że kolejny rozdział jest o niej i że Lou przegra zakład z Spohie :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super <3 czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Meeegaaaaa :* <3 czekam na nexta :) Lou i jego wachania nastrojów *.* trochę to wkurza ale przez to jest taki słodki. Harry+Sophia to świetna para :) Zayn i Anne?! Co? To do mnie nie dociera. Pewnie chce zyskać zaufanie i potem uciec. Ale nie wiem, moze jakiś głębszy romansik się kręci. Czekam na nowy rozdział...

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny jak zawsze ❤ + dzięki że tłumaczysz

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezu Anne musi być z Louisem! Wkurza mnie Zayn, niech on wraca do Perrie XD. Cudowny rozdział :****

    OdpowiedzUsuń
  16. przypomnialo.mi.sie jak Zayn zgwalcil Soph :(

    z tymi zakladami to sa idioci xD

    OdpowiedzUsuń
  17. Zayn powinien być z Anne :) a ten rozdział skojarzył mi się z tym One Shotem z Zaynem <3 Zanne Forever

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie lubie Ann lepiej bylo bez niej hahaha

    OdpowiedzUsuń
  19. Też nie lubię Anne. Rozdział byłby jeszcz lepszy gdyby nie ona. No ale cóż... I tak jest cudny

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy następny rozdział
    ?

    OdpowiedzUsuń
  21. Przeciez napisala, ze w czwartek (czyli dzisiaj) ;-; /Oliff

    OdpowiedzUsuń
  22. O której dodasz? :) <3

    OdpowiedzUsuń