- Jesteś idiotą, wiesz o tym?!
Leżałam z zamkniętymi oczami ale zmarszczyłam brwi.
- Harry uspokój się.
- Puść mnie Louis! Zabiję drania! Uderzył dziewczynę! Moją dziewczynę!
Usłyszałam szarpaninę.
- Harry daj sobie spokój! Pamiętaj, że ty też ją uderzyłeś!
Trzasnęły drzwi.
Zaraz Louis o tym wie? A no tak przecież on i Harry mówią sobie o wszystkim.
- Tak ale później przeprosiłem! I nie uderzyłem aż tak mocno! Nie sprawiłem, że zemdlała! - syknął ciszej Harry, nie chcąc aby inni go usłyszeli.
- To nie przez Liama zemdlała. Sądzę, że była wykończona nerwowo a wybuch Liama po prostu pomogło jej zemdleć.
- Pomogło?! Jak uderzenie kogoś ma w czymś pomóc?!
- Harry nie to miałem na myśli...
- Ale to powiedziałeś - mruknął młodszy chłopak - Jak on w ogóle mógł to zrobić?
Usłyszałam głośne westchnienie i skrzypienie schodów.
- Słuchaj Liam ja wkrótce przeprosi okej? - głos Louisa był uspokajający - Jest po prostu zestresowany artykułem, martwi się o naszą karierę a to, że zerwali z Dan nie pomaga.
- Powinien się nauczyć panować nad gniewem.
- I ty to mówisz. Nie pamiętasz tej akcji dwa lata temu? Ty i Sophie pod prysznicem kiedy Marianne z tobą zerwała przez telefon? Sądzę, że byłeś wtedy zbyt brutalny.
- Szybko skończmy temat o Marianne. Nie jestem z nią już od wieków. I nie byłem zbyt brutalny dla Sophie. Podobało jej się.
- Harry...Nie przekręcaj spraw. Do jasnej choler pieprzyłeś ją do piosenki Nialsów!
- No i?
- Cóż jestem pewien, ze to nie zaliczało się do jej listy 10 najlepszych seksów.
Dziwne jak ich rozmowa szybko schodzi na inne tematy.
- Cholera Louis nie ma takiej listy?
- Skąd niby wiesz?
To się staje niedorzeczne. Krzywiąc się z bólu otworzyłam oczy. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam, że leżę na kanapie w salonie. Czyli dlatego nie czułam podobnych zapachów. Ostrożnie usiadłam i odchrząknęłam oznajmiając, że już się obudziłam.
- O patrz wróciła do nas! - Louis klasnął w dłonie. Harry spojrzał na mnie i wygonił przyjaciela z pokoju.
- Co? Dlaczego? - jęknął niebieskooki.
- Wyjdź, prosze - Harry pokręcił głową.
- Nie, będę waszą przyzwoitką.
- Loueeeehhhh - Harry wypchnął go za drzwi.
- Dobra ja będę ją miał w sobotę. Paa! - chłopak uśmiechnął się po czym szybko wyszedł. Zamknęłam oczy i odetchnęłam głęboko. Jezu on naprawdę nie potrafi dotrzymywać sekretów. Ale Harry chyba mu nie uwierzył.
- Hej skarbie jesteś cała? Byłaś nieprzytomna tylko przez kilka minut ale nieźle mnie wystraszyłaś.
Spojrzałam na niego nie odzywając się.
- Soph?
- Louis ma rację - powiedziałam zachrypniętym głosem i odkaszlnęłam. Potarłam skronie, strasznie bolała mnie głowa.
- W czym ma rację? Macie taką listę?
- Oczywiście, że nie - wywróciłam oczami. Chłopaki i seks... - Ma rację w tym, że w sytuacji z Liamem jest dużo powiązań z tobą - wyjaśniłam.
- Wiem - westchnął chłopak, wstydził się przyznać do swoich czynów - Po prostu nie lubię o tym myśleć - kontynuował siadając obok mnie na kanapie. Zmarszczył brwi gdy dokładniej przyjrzał się mojemu policzkowi - Boli cię to? - zapytał przejeżdżając delikatnie kciukiem po zaczerwienionej skórze.
- Trochę, ale przeżyłam już gorsze rzeczy - uśmiechnęłam się pocieszająco.
- Potrzebujesz czegoś, żeby złagodzić ból?
- Lód by się przydał - powiedziałam ostrożnie.
- Jako profesjonalista twierdzę, że kilka pocałunków kompletnie złagodziłoby ból - zaproponował lekko się uśmiechając - Słyszałem, ze to najlepsze lekarstwo...nawet lepsze niż lód.
- Jesteś pewien? - zapytałam zalotnie się na niego patrząc.
- Chcesz wypróbować moją teorię? - zaśmiał się przybliżając się do mnie.
- Sama nie wiem - drażniłam się z nim - Może ma to jakieś efekty uboczne... - zaczęłam.
- Cóż jestem w stanie podjąć ryzyko - uśmiechnął się i pochylił się aby złożyć na moim obolałym policzku delikatne pocałunki. Przez kilka sekund byłam zdumiona. Myślałam, że pocałuje mnie w usta...Harry niewzruszony kontynuował, całując mnie dłużej gdy zbliżał się w stronę ust, a składając szybkie pocałunki na samym policzku. Nie mogłam powstrzymać idiotycznego uśmiechu który wypłynął mi na twarz. To jest Harry w którym się zakochałam. Po kilku sekundach odsunął się ode mnie, widziałam ból w jego oczach.
- Przepraszam, że nie zareagowałem zanim Liam cię uderzył. Nigdy nie sądziłem, że się do tego posunie.
- Nie musisz przepraszać...To nie twoja wina.
- Moja, mogłem go powstrzymać - zaprotestował.
- Tak samo jak Niall i Louis.
- Ale ja byłem bliżej.
- Harry to nie ma znaczenia.
- Ma....
Tym razem to ja go pocałowałam, wplotłam ręce w jego loki gdy poczułam ciepło jego ust na swoich.
- Harry to nie ma już znaczenia - powtórzyłam patrząc mu z przekonaniem w oczy.
- Obiecujesz? - wyszeptał stykając się ze mną nosami - Obiecujesz, że nigdy nie użyjesz tego jako argumentu przeciw mnie gdy będziemy się kłócili?
- Obiecuję Harry. Jeśli to zrobię to będziesz miał prawo przypomnieć mi o tym co ci obiecałam w jaki sposób będziesz chciał - uśmiechnęłam się. Pochylił się i mnie pocałował. Uśmiechnęłam się szeroko. Pocałunek był delikatny i czułam jak po moim ciele przechodzi fala ciepła. Chłopak sięgnął ręką na moje plecy i ostrożnie położył mnie na kanapie. Przerwał pocałunek aby wygodnie usiąść na moich biodrach.
- I jak, ból już przeszedł czy potrzebujesz dalszego leczenia? - wyszeptał.
- Będę szczera...jeszcze trochę leczenia by mi nie zaszkodziło - rzuciłam w odpowiedzi.
-Hmm...Chyba wiem czego potrzebujesz skarbie - złapał mnie za piersi budząc we mnie pożądanie. Jęknęłam co potraktował jako sygnał do dalszych działań. Jedna z jego rąk wślizgnęła się pod moją koszulkę i zadrżałam czując zimny dotyk. Wciąż mnie całował ale czułam jak palcami odsuwa miseczkę stanika i zaczyna pieścić moje sutki. Czułam jak moje hormony wkraczają do akcji i byłam pewna, ze to samo dzieje się u niego.
- Ostrożnie Harry - rzuciłam pomiędzy pocałunkami - Chyba zaczynam czuć efekty uboczne...
- A są one dobre czy złe? - zapytał chrapliwym głosem.
- Nie jestem pewna.
Zniżył się i zaczął całować mnie po szyi, później po obojczykach, w dół do piersi. Na chwilę się zatrzymał i powiedział;
- Gdybym mógł, wycałowałbym każdy kawałek twojej skóry najwięcej czasu poświęcając zabliźnionym nadgarstkom - po tym pocałował lekko małą ranę, którą zrobiłam sobie wcześniej - Bardzo cię kocham...I przepraszam za te wszystkie rzeczy, które zrobiłem w przeszłości - kontynuował.
- Już dobrze Harry, wybaczam ci to - westchnęłam zamykając oczy.
- Zbyt łatwo mi wybaczasz - wymamrotał w moją skórę. Po chwili się odsunął, spojrzał mi prosto w oczy i nachylił się do moich ust.
- Kocham cię - powiedział i odgarnął z mojej twarzy pasmo włosów. Też cię kocham. Po prostu nie mogę ci tego jeszcze powiedzieć.
- Mam nadzieję, że kiedyś odpowiesz mi, że też mnie kochasz - powiedział smutno, gdy nie odpowiedziałam.
- Nie mogę - rzuciłam i natychmiast usiadłam na kanapie, wcześniejsza atmosfera kompletnie zniknęła. Harry także usiadł i zmarszczył brwi.
- Dlaczego?
- Nie jestem jeszcze pewna swoich uczuć co do ciebie - powiedziałam. Kłamstwo. Nie jestem po prostu jeszcze gotowa aby złamać serce Nialla. W szczególności gdy ma zachwiane emocje.
- Nie ma sprawy, mam czas aby cię przekonać - przytulił mnie - Spędzimy razem całe 24 godziny. Pod koniec dnia będziesz zachwycona - obiecał. Położyłam rękę na jego klacie i westchnęłam. Dlaczego to nie może być prostsze?
_____________________________
Przez kolejne dwa dni atmosfera w domu była spokojniejsza, ja także. Liam jako jedyny był w stosunku do mnie oschły ale nie zwracałam na to uwagi. Chłopcy zapłacili wydawcom tej przeklętej gazety niezłą kasę aby zdobyć trochę czasu na wymyślenie czegoś. Dano im czas do gwiazdki, zanim gazeta ukaże się na całym świecie i zrujnuje ich karierę. Więc mieliśmy dwa miesiące na to abym to ja poszła pogadać z redaktorami albo, żebyśmy znaleźli osobę, która za to płaci. Oczywiście pierwsza opcja była prostsza ale chłopcy nie chcieli się na to zgodzić. Chcieli dowiedzieć się, kto za to płaci i jak powiedział Niall; Zabić tego pierdolonego dupka".Mam nadzieję, że tylko żartował , bo był zbyt zły aby myśleć czysto.
- Gdzie się wybiera wasza dwójka? - warknął Harry krzyżując ramiona na piersi. Była sobota, wpół do dziewiątej i mieliśmy z Louisem właśnie wychodzić na tą podwójną randkę. Nie chcieliśmy nic mówić chłopakom ale nie przewidzieliśmy, że złapią nas na tym jak się wykradamy z domu.
- Gdzie się wybiera wasza dwójka? - warknął Harry krzyżując ramiona na piersi. Była sobota, wpół do dziewiątej i mieliśmy z Louisem właśnie wychodzić na tą podwójną randkę. Nie chcieliśmy nic mówić chłopakom ale nie przewidzieliśmy, że złapią nas na tym jak się wykradamy z domu.
- Więc? - zapytał Zayn. Spojrzałam się zmartwiona na Louisa.
- Na zakupy.
- Pozwiedzać - powiedzieliśmy z chłopakiem różne rzeczy w tym samym czasie.
- Em...czyli? - wtrącił się Niall.
- Pozwiedzać.
- Na zakupy - powiedzieliśmy to co drugie powiedziało wcześniej.
- I które z was kłamie? - Harry wywrócił oczami. Louis westchnął.
- Przepraszam Soph ...ale musimy im powiedzieć. I tak by się w końcu dowiedzieli - powiedział i obrócił się do chłopaków - Widzicie, Sophie chciała spróbować publicznego seksu i wstydziła się zapytać któregoś z was a skoro wie, że ja i tak jestem dziwny więc przyszła z tym do mnie i idziemy teraz do miasta. Tadaa!
Wszyscy szeroko otworzyli buzie tak samo jak ja.
- Czekaj, co?! - Niall prawie zakrztusił się swoim jabłkiem.
- Nie, to wcale nie tak - próbowałam wyjaśnić.
- Sophie spokojnie, nie masz powodu aby się tego wstydzić - Louis lekko sprzedał mi kuksańca w żebra.
- Louis robi sobie z was jaja - Nie ma mowy abym zgodziła się na taką historyjkę - Idziemy na zakupy bo potrzebuję trochę....nowych ciuchów.
- Mogę do was dołączyć? - zapytał Niall - Potrzebuję nowych spodni zanim wyjedziemy na przerwę świąteczną - dodał wskazując na swoje nogi.
- Mogę do was dołączyć? - zapytał Niall - Potrzebuję nowych spodni zanim wyjedziemy na przerwę świąteczną - dodał wskazując na swoje nogi.
- Niall to za ponad miesiąc - Harry wywrócił oczami.
- No i? Chcę być przygotowany - blondyn wzruszył ramionami i znów wgryzł się w swoje jabłko - Więc mogę iść? - zapytał podchodząc do nas.
- Tak tylko rzecz w tym, że chcemy iść do Victoria's Secret i coś w tym stylu. Może też Ann Summers... - Louis uprzedził Nialla, któremu zrzedła mina.
- Zaraz, Sophie idziesz z nim po bieliznę? - skrzywił się Zayn.
- Tak sądzę.... - powiedziałam ostrożnie z wahaniem akceptując historię Louisa.
- To dlatego, że znam wasze upodobania. Więc pomogę jej wybrać coś odpowiedniego dla Harrego, Nialla i mnie. Bez urazy Zayn ale ostatnio masz swoją dziewczyną, a ty Liam...to nie byłby dobry moment na takie rzeczy.
- Dobra mniejsza z tym - uciszyłam Louisa zauważając, że na wspomnienie o jakimkolwiek seksie napięcie między Niallem a Harrym rośnie - Zaraz zamkną sklepy więc musimy iść.
- To dlatego, że znam wasze upodobania. Więc pomogę jej wybrać coś odpowiedniego dla Harrego, Nialla i mnie. Bez urazy Zayn ale ostatnio masz swoją dziewczyną, a ty Liam...to nie byłby dobry moment na takie rzeczy.
- Dobra mniejsza z tym - uciszyłam Louisa zauważając, że na wspomnienie o jakimkolwiek seksie napięcie między Niallem a Harrym rośnie - Zaraz zamkną sklepy więc musimy iść.
- Nie będziecie tam długo co nie? - zapytał Harry.
- Wrócimy około 12.
Boże sklepy nie są tak długo otwarte. Nie kupią tej historyjki.
- To nie trochę za późno?
- Harry ona idzie na zakupy z Louisem to i tak wcześnie - zaśmiał się Zayn. No tak przecież to One Direction...Założę się, że mają specjalne przywileje w każdym sklepie...
- Racja...
- To nie trochę za późno?
- Harry ona idzie na zakupy z Louisem to i tak wcześnie - zaśmiał się Zayn. No tak przecież to One Direction...Założę się, że mają specjalne przywileje w każdym sklepie...
- Racja...
- Więc ruszajmy - powiedział Louis i wyszedł, a ja podążyłam za nim.
- Hej Niall - rzuciłam jeszcze do blondyna - Z tobą też wybiorę się na zakupy, dobra?
Westchnął i pokiwał głową - Nie musisz.
- Ale chcę.
- Więc zgoda - uśmiechnął się.
- Wróć z czymś seksownym - krzyknął Harry gdy wychodziliśmy. Wywróciłam oczami ale nie mogłam powstrzymać uśmiechu.
________________________________________________________________________________
Wszystkiego najlepszego dla Weroniki Szymkiewicz. ♥
xx Annie
ps. nadchodzi one shoot z Niallem (zakupy :D)